Top
STRONA GŁÓWNA
BITWY
KSIĘGA GOŚCI
MAPA STRONY

Kierunek Belgia

Sytuacja polityczna i militarna Francji na początku 1815 r. była trudna. Wzdłuż granic kraju stały liczne armie wrogiej koalicji. W Piemoncie stacjonowała armia austriacko-sardyńska licząca 75 000 żołnierzy. Inna armia austriacka pod dowództwem Schwarzenberga (ponad 250 000 ludzi) stała nad Renem w okolicach Strasburga. W rejonie Moguncji znajdowała się armia rosyjska dowodzona przez hrabiego Barclaya de Tolly. Oddziały te liczyły 170 000 żołnierzy. I wreszcie na terenie Belgii stacjonowały armie angielska pod dowództwem księcia Wellingtona i pruska dowodzona przez feldmarszałka Blüchera (łącznie 220 000 ludzi). Trzeba jednak pamiętać, że wojska te znajdowały się w fatalnym stanie: brakowało amunicji, prochu, żywności, paszy dla koni, broń wymagała naprawy lub wymiany. Wielu oficerów spędzało zimę z dala od swoich oddziałów. Najlepsze jednostki (jak np. gwardia carska, pruska i austriacka, znaczna część iberyjskiej armii Wellingtona) dawno powróciły do swoich krajów.

Aby zrównoważyć liczebną przewagę sprzymierzonych, Napoleon musiał powołać pod broń około 800 000 ludzi oraz zebrać ponad 600 armat. Wiązało się to z olbrzymimi kosztami i było niemożliwe do zrealizowania w krótkim czasie. Z tego powodu cesarz nie miał raczej szans na przeciwstawienie się wrogim siłom działającym w tym samym czasie. Postanowił niespodziewanym manewrem przerzucić znaczne siły do Belgii i rozbić stacjonujące tam wojska angielskie i pruskie. Powodzenie operacji umożliwiłoby przecięcie ważnych dróg komunikacyjnych łączących belgijskie porty z Niemcami, Austrią i Rosją. Drogami tymi płynęło zaopatrzenie, broń oraz pieniądze dla wielotysięcznych armii. Sukces dawał też szansę na ponowne odizolowanie Anglii. Napoleon wierzył, że bez dyplomatycznego i finansowego wsparcia Anglików koalicja straci na sile lub nawet się rozpadnie. Dawało to jakąś szansę na utrzymanie się u władzy.

Teren przyszłych działań

Nizinna Belgia z centralnie położoną Brukselą na początku XIX w. była krajem o wysoko rozwiniętym rolnictwie ze świetnie utrzymaną siecią dróg. Nad morzem Północnym leżał ważny dla armii angielskiej port w Ostendzie, który był połączony kanałem z Brugią i Gandawą. Z Gandawy do Brukseli prowadziła szeroka droga, natomiast w kierunku południowym ze stolicy Belgii wychodziło kilka innych świetnie utrzymanych dróg. Najważniejszą z nich była szosa Bruksela-Charleroi, która od południowych rogatek Brukseli aż do samego Waterloo prowadziła przez las Soignes. Tutaj zaczynały się pierwsze nierówności terenu. Dalej nie było już większych kompleksów leśnych lecz tylko porośnięte drzewami i krzakami dolinki. W Mont Saint Jean znajdowało się rozgałęzienie dróg, jedna z nich biegła do Nivelles, a druga do Charleroi. Poza tym między Brukselą a Sambrą biegło wiele mniejszych dróg.

Na całym interesującym nas obszarze brakowało większych przeszkód wodnych. Na granicy belgijsko-francuskiej leniwie płynęła Sambra. W rejonie Fleurus i Ligny płynął płytki strumień Ligny, a na południe od Quatre Bras rzeczka Thy, prawy dopływ Dyle.

Napoleon doskonale znał teren przyszłej kampanii. Znakomita sieć dróg, sprzyjająca pora roku oraz brak ciężkiego terenu czyniło z niego teren idealny do przemarszy i niespodziewanych manewrów. Cesarz dostrzegł, że położenie armii pruskiej i angielskiej umożliwia wtargnięcie między wrogie ugrupowania i rozbicie każdego przeciwnika z osobna. Wiązało się to z możliwością stoczenia bitwy z położenia środkowego (podobnej do przegranej batalii pod Lipskiem), ale było jedynym sposobem zniwelowania liczebnej przewagi nieprzyjaciela na tym odcinku.

  • WSTECZ
  • DO GÓRY
  • DALEJ
Copyright © 2007−2017 by historycznebitwy.info | All rights reserved. | Design by Misiek