Top
STRONA GŁÓWNA
BITWY
KSIĘGA GOŚCI
MAPA STRONY

Bitwa na Morzu Koralowym

Amerykańska koncepcja obrony strategicznej

Wiosną i latem 1942 r. amerykańskie dowództwo postanowiło zostawić inicjatywę strategiczną w rękach Japończyków, spodziewając się lepszych rezultatów w obronie. Sytuacja taka miała panować do osiągnięcia przewagi sił i środków, natomiast do tego czasu siły USA powinny ograniczać się jedynie do prowadzenia lokalnych operacji zaczepnych. Głównym celem Amerykanów w tym okresie było uniemożliwienie przeciwnikowi posuwania się naprzód. W tym celu rozbudowywano i umacniano bazy znajdujące się w obrębie linii komunikacyjnych z Australią oraz zmobilizowano armię sojusznika. Dowództwo nad połączonymi siłami amerykańskimi, australijskimi i nowozelandzkimi (ANZAC FORCE) objął wiceadm. Herbert F. Leary, a 17 marca do Darwin przybył dowódca obszaru południowo-zachodniego, gen. MacArthur.

Dowódca Floty Pacyfiku adm. Chester W. Nimitz

Dowódca Floty Pacyfiku
adm. Chester W. Nimitz

Amerykanie nie zamierzali jednak ograniczać się jedynie do operacji defensywnych i w myśl zasady naczelnego dowódcy marynarki Stanów Zjednoczonych, adm. Ernesta Kinga, „utrzymuj, co masz i uderzaj, kiedy możesz”, planowali przechodzić do ataku tak często, jak tylko będą mogli. Rolę sił uderzeniowych przejęły na siebie zespoły operacyjne lotniskowców (Task Forces) składające się zwykle z jednego dużego okrętu tej klasy, 2−3 krążowników i kilku niszczycieli. Do głównych zadań zespołów należało atakowanie linii zaopatrzeniowych nieprzyjaciela oraz działania wyprzedzające w celu sparaliżowania jego operacji. Pierwsze operacje zaczepne miały miejsce na początku lutego, czyli we wstępnej fazie walk o Holenderskie Indie Wschodnie. Wzięły w nich udział dwa zespoły: wiceadm. Williama F. Halseya z lotniskowcem Enterprise i kontradm. Franka J. Fletchera z lotniskowcem Yorktown. Celem pierwszej grupy była japońska baza Makin w północnej części Wysp Gilberta, drugiej − wyspy Wotje, Maloelap i Kwajalein w rejonie Marshallów.

Tymczasem lotniskowce wiceadm. Nagumy wracały spod Rabaulu, gdzie osłaniały operację zajęcia bazy, co nastąpiło 23 stycznia. Podczas drogi powrotnej na wyspę Truk Nagumo otrzymał wiadomość o dużych stratach spowodowanych rajdami amerykańskich zespołów operacyjnych. Z jego sił wydzielono dwa ciężkie lotniskowce (Zuikaku i Shokaku), przeznaczając je do misji patrolowych w tej części Pacyfiku. Rozdzielenie sił japońskich było oczywiście na rękę Amerykanom, gdyż zwiększało ich szanse obrony.

W połowie lutego amerykańskie siły w strefie południowo-zachodniej zostały wzmocnione zespołem wiceadm. Wilsona Browna z lotniskowcem Lexington. 20 lutego zespół ten wyruszył przeciwko japońskiej bazie w Rabaulu, ale Amerykanie zostali szybko wykryci i musieli się wycofać. Lepiej powiodła się operacja wiceadm. Halseya, który 24 lutego uderzył na Wake, a kilka dni później na wyspę Marcus. Ataki zespołu Halseya miały na celu odciągnięcie części japońskich sił z południa i odsunięcie w czasie dalszych operacji zaczepnych wroga.

Japońska ofensywa w kierunku Nowej Gwinei

Na początku marca 1942 r. Japończycy rozpoczęli bombardowania obiektów wojskowych na Nowej Gwinei (koncentrując się w dużej mierze na Porcie Moresby) oraz portu na Tulagi w archipelagu Wysp Salomona, rozpoczynając tym samym wielką ofensywę na kierunku południowym i południowo-wschodnim. Adm. Nimitz postanowił stawić Japończykom opór i rozkazał kolejny raz zaatakować bazę Rabaul, która w tym czasie była już główną bazą japońską na tym obszarze. Operacja została jednak odwołana z powodu zdobycia przez Japończyków dwóch osad na terytorium australijskiej części Nowej Gwinei nad zatoką Huon: Lae i Salamaua. W obu osadach były nowoczesne pasy startowe przydatne w czasie operacji na południowo-wschodnim wybrzeżu wyspy, dlatego Amerykanie postanowili uderzyć najpierw tam.

Nowa Gwinea i Wyspy Salomona

Nowa Gwinea
i Wyspy Salomona

Atak został wykonany od strony lądu, skąd Japończycy najmniej się go spodziewali, ponieważ sądzili, że bombowce i samoloty torpedowe nie będą w stanie pokonać wysokiego łańcucha górskiego. 10 marca z pokładów lotniskowców Yorktown i Lexington wystartowały łącznie 104 samoloty, przeleciały nad odnalezioną górską przełęczą i zaatakowały świeżo zdobyte bazy Japończyków. Operacja zakończyła się pełnym sukcesem, zadano spore straty okrętom wroga i odwrócono jego uwagę od dużego konwoju płynącego z Sydney do Noumea na Nowej Kaledonii.

W połowie marca w sektorze południowym nastąpiła przerwa w działaniach bojowych. Lotniskowce wiceadm. Nagumy odeszły na Ocean Indyjski, a Amerykanie nie przejawiali większej aktywności, przewartościowując w tym czasie swoją koncepcję strategii obronnej. Na początku kwietnia dotarła do adm. Nimitza i gen. MacArthura dyrektywa Połączonego Komitetu Szefów Sztabów zalecająca m.in. utrzymanie kluczowych pozycji na Pacyfiku, niedopuszczenie do dalszego zbliżania się wroga w kierunku Australii, nękanie jego linii komunikacyjnych i przygotowanie się do większych operacji zaczepnych.

Pierwsi działania ofensywne wznowili Japończycy, którzy podjęli kolejną próbę opanowania Portu Moresby. Pierwotnie operacja zdobycia najważniejszej bazy lotniczej i morskiej aliantów na Nowej Gwinei była zaplanowana na marzec, ale pojawienie się wówczas amerykańskich lotniskowców wymusiło zmianę terminu na maj 1942 r. Przejęcie Port Moresby miało zabezpieczyć zdobyte bazy w Rabaulu, Lae i Salamaua oraz było niezbędne do kontynuowania ofensywy na Nową Kaledonię, Fidżi i Samoa. Przed operacją opanowania południowo-wschodnich wybrzeży Nowej Gwinei, dowództwo japońskie planowało zdobyć port na Tulagi i zorganizować tam bazę wodnosamolotów.

Całością sił przeznaczonych do zdobycia Port Moresby kierował dowódca 4 floty japońskiej, wiceadm. Shinoshi Inouye. Zespół uderzeniowy wiceadm. Takeo Takagi składał się z lotniskowców Shokaku i Zuikaku ze 125 samolotami na pokładach, dwóch krążowników, sześciu niszczycieli oraz zbiornikowca. W skład grupy desantowej kontradm. Arimoto Goto wchodził lekki lotniskowiec Shoho, 4 ciężkie i 3 lekkie krążowniki, 9 niszczycieli, 11 transportowców i 5000 żołnierzy. Dodatkową osłonę powietrzną desantu miało zapewnić lotnictwo z baz w Buna, Lae i Rabaulu w sile 162 samolotów. Japończycy, przekonani, że na Morzu Koralowym operuje tylko jeden wrogi lotniskowiec, byli pewni łatwego zwycięstwa.

17 Zespół Operacyjny

17 Zespół Operacyjny

Amerykanie nie zamierzali oddawać Nowej Gwinei bez walki i mogli się do obrony dobrze przygotować, bo o planowanej operacji desantu pod Port Moresby dowiedzieli się z nasłuchu radiowego już 17 kwietnia. W zagrożony rejon wysłano więc silny zespół operacyjny (Task Force 17) składający się z dwóch zespołów lotniskowców pod dowództwem kontradm. Fletchera. W skład zespołu weszły lotniskowce Yorktown i Lexington ze 143 samolotami na pokładach, 5 ciężkich krążowników oraz 9 niszczycieli. Siły te miały zostać wzmocnione australijską eskadrą krążowników kontradm. J. Crace'a (3 ciężkie krążowniki i 2 niszczyciele). Wysłane w rejon Morza Koralowego lotniskowce Hornet i Enterprise po przechwyceniu wiadomości o przygotowaniach do ataku na Midway zoastały zawrócone na Hawaje.

Przebieg bitwy

1 maja japońskie oddziały rozwinęły się w okolicy wysp Truk, dwa dni później część sił desantowych wylądowała na Tulagi, natomiast reszta skierowała się na Port Moresby. 4 maja samoloty z lotniskowca Yorktown zaatakowały zespół desantowy, zatapiając trzy trałowce, niszczyciel, stawiacz min i uszkadzając kilka transportowców. Straty te nie były dla Japończyków dotkliwym ciosem, ale uświadomiły im, że amerykańskie lotniskowce znajdują się w rejonie operacji. Obie strony rozpoczęły wówczas intensywne poszukiwania nieprzyjaciela. 6 maja Amerykanie odkryli w okolicy Wysp Salomona zespół desantowy płynący w kierunku Nowej Gwinei, a ponieważ kontradm. Fletcher znał cel japońskiej operacji, mógł skierować swoje okręty na północny zachód, na dogodną do ataku pozycję wyjściową.

7 maja

Rankiem 7 maja amerykańscy piloci zlokalizowali ubezpieczony przez trzy krążowniki oraz sześć niszczycieli lekki lotniskowiec Shoho;, który błędnie uznano za trzon sił inwazyjnych i wysłano przeciw niemu 90 samolotów z dwóch lotniskowców. Atak okazał się dla japońskiego okrętu miażdzący: o godzinie 11.50 trafiony aż szesnastoma bombami i siedmioma torpedami Shoho poszedł na dno.

Tego dnia niewielki sukces osiągnęli również Japończycy. Samoloty zwiadowcze z zespołu wiceadm. Takagi zlokalizowały duży amerykański zbiornikowiec Neosho, biorąc go za nieprzyjacielski lotniskowiec. Atak japońskich bombowców zakończył się ciężkim uszkodzeniem Neosho oraz zatopieniem osłaniającego go niszczyciela.

Do końca dnia żadnej ze stron nie udało się zlokalizować sił głównych nieprzyjaciela. Wieczorem nad Morzem Koralowym rozszalał się tropikalny sztorm, ograniczając pole obserwacji praktycznie do zera. W pewnym momencie odległość dzieląca obie floty wyniosła jedynie 40 mil, ale do konfrontacji nie doszło, natomiast do rana zespoły oddaliły się od siebie na odległość około 180 mil.

8 maja

Poprawa pogody 8 maja umożliwiła wznowienie działań rozpoznawczych, zakończonych pełnym sukcesem zarówno Amerykanów, jak i Japończyków. W powietrze niemal jednocześnie wzbiły się 84 samoloty amerykańskie i 69 japońskich. Obie grupy leciały wprost na siebie, i można było oczekiwać zażartej walki powietrznej, jednak z powodu różnicy w wysokości lotu i dość trudnych warunków atmosferycznych piloci minęli się niezauważeni.

Około godziny 11.00 operator radaru na lotniskowcu Lexington zameldował o odkryciu wrogiej grupy samolotów w odległości 70 mil. Do obrony wysłano nieliczne myśliwce pozostawione w odwodzie, ale nie były one w stanie powstrzymać atakujących. Dwadzieścia minut później nastąpił świetnie skoordynowany atak japońskich samolotów bombowych, które w kilkusekundowych odstępach zasypały amerykańskie lotniskowce gradem bomb. Jednocześnie z kilku stron zaatakowały samoloty torpedowe. W ciągu 5 minut Lexington został trafiony kilkoma bombami i trzema torpedami. Walka o uratowanie ogarniętego pożarami okrętu trwała kilka godzin, była jednak nieskuteczna i Amerykanie dobili płonący wrak torpedami. Więcej szczęścia miał lotniskowiec Yorktown, który trafiony jedną bombą zdołał utrzymać się na wodzie.

Bitwa na Morzu Koralowym

Bitwa na Morzu Koralowym

Niemal w tym samym czasie co Japończycy, nad celem znaleźli się również Amerykanie. Pierwsze do walki weszły samoloty z Yorktowna, biorąc za cel dumę japońskiej floty, lotniskowiec Shokaku. Bombowce nurkujące pojawiły się nad japońskim zespołem dwadzieścia minut przed samolotami torpedowymi, ale ich piloci nie uderzyli natychmiast, lecz poczekali, aż torpedowce ściągną na siebie uwagę japońskich myśliwców. Taktyka ta uniemożliwiła niedoświadczonym załogom samolotów torpedowych wykonanie skutecznego ataku, lecz ułatwiła zadanie bombowcom: w pokład Shokaku trafiły dwie bomby (jedna w rufę, druga w część dziobową pokładu startowego). Z grupy samolotów z lotniskowca Lexington, z powodu pogarszającej się pogody, nad cel dotarły tylko nieliczne maszyny. Tylko jedna z nich zdołała dołożyć kolejne trafienie w płonący pokład Shokaku.

Po przyjęciu samolotów, kontradm. Fletcher zarządził odejście całości sił na południe − z jednym uszkodzonym lotniskowcem Amerykanie nie byli w stanie kontynuować walki. Z uwagi na płonący ciężki i zatopiony lekki lotniskowiec, z walki wycofali się również Japończycy. Decyzja adm. Inouye o zawieszeniu operacji desantu pod Port Moresby wywołała niezadowolenie w sztabie Połączonej Floty, adm. Yamamoto nakazał nawet pościg za uchodzącym nieprzyjacielem, lecz nie przyniósł on żadnego rezultatu.

Znaczenie bitwy na Morzu Koralowym

Biorąc pod uwagę poniesione na Morzu Koralowym straty, można powiedzieć, że niewielkie zwycięstwo taktyczne odnieśli Japończycy. Utrata lekkiego lotniskowca nie zmniejszyła siły Cesarskiej Floty w takim stopniu, jak utrata przez Amerykanów Lexingtona − największego okrętu w swojej klasie. Tak samo zatopienie Japończykom niszczyciela, kilku trałowców i paru mniejszych jednostek pod Tulagi nie zrekompensowało Amerykanom utraty dużego zbiornikowca i niszczyciela. Straty w lotnictwie obu stron były podobne: 77 maszyn japońskich i 66 amerykańskich, tylko w zabitych i rannych bilans był korzystny dla USA: 1074 nieprzyjaciół do 543 ludzi po stronie własnej.

Bitwa na Morzu Koralowym okazała się jednak ważnym sukcesem strategicznym Amerykanów, którym udało się zatrzymać japońską inwazję na kierunku południowym. Japończycy odłożyli w czasie desant pod Port Moresby, zaniechali operacji zaczepnych w kierunku Australii i nie zdołali przeciąć linii komunikacyjnych między Stanami Zjednoczonymi i Australią. Po raz pierwszy ponieśli też tak dotkliwe straty, co w przeddzień decydującej bitwy miało kolosalne znaczenie. Uszkodzenia na Shokaku były na tyle poważne, że okręt ten nie mógł wziąć udziału w akcji przeciw Midway. Z walki, z powodu utraty dużej liczby doświadczonych pilotów, na pewien czas został wyłączony również Zuikaku. Amerykanie trwale utracili jedynie jeden ciężki lotniskowiec, ponieważ dzięki ogromnemu wysiłkowi ekip remontowych Yorktown w bitwie pod Midway mógł wziąć udział. Tak więc stosunek sił w ciężkich lotniskowcach wynoszący przed bitwą na Morzu Koralowym 6:4 na korzyść Japończyków, w czasie bitwy o Midway wynosił już tylko 4:3.

Płonący wrak lotniskowca Lexington

Płonący wrak lotniskowca Lexington

Na podkreślenie zasługuje fakt, że zmiana stosunku sił w liczbie ciężkich lotniskowców na korzystniejszy dla Amerykanów odbyła się w chwili, gdy obie strony uświadomiły sobie znaczenie lotnictwa pokładowego w nadchodzących walkach. Do tej pory w działaniach morskich decydującą rolę odgrywały potężne działa pancerników i ciężkich krążowników, ale na Morzu Koralowym okręty te nie wystrzeliły do siebie ani razu. Bitwa ta była natomiast pierwszym w historii wojen na morzu starciem rozstrzygniętym głównie przez samoloty startujące z pokładów lotniskowców.

Nastroje panujące w sztabie Połączonej Floty były mimo wszystko optymistyczne. Japończycy sądzili, że w nadchodzącej bitwie o Midway zetrą się cztery wielkie lotniskowce japońskie (Akagi, Kaga, Soryu i Hiryu) z zaledwie dwoma amerykańskimi (Hornet i Enterprise, Yorktowna nie brano pod uwagę ze względu na ciężkie uszkodzenia odniesione na Morzu Koralowym), a to pozwalało im wierzyć, że doświadczeni i zaprawieni w bojach piloci bez trudu zniszczą wszelkie okręty wroga, które wyjdą im naprzeciw.

  • WSTECZ
  • DO GÓRY
  • DALEJ
Copyright © 2007−2017 by historycznebitwy.info | All rights reserved. | Design by Misiek