Top
STRONA GŁÓWNA
BITWY
KSIĘGA GOŚCI
MAPA STRONY

Atak amerykańskich eskadr torpedowych

Poszukiwania lotniskowców wiceadm. Nagumy

Wieczorem 3 czerwca 1942 r. do Franka Fletchera, dowódcy 17 zespołu operacyjnego i jednocześnie szefa wszystkich sił operacyjnych w rejonie Midway, dotarła informacja o wykryciu japońskiej grupy transportowej. Po konsultacjach z kontradm. Spruancem i przeprowadzeniu analizy sytuacji operacyjnej, Fletcher doszedł do wniosku, że zespół wiceadm. Nagumy podchodzi do Midway od północnego zachodu, ukrywając się pod gęstą pokrywą chmur frontu burzowego z zamiarem uderzenia na atol 4 czerwca rano. W nocy z 3 na 4 czerwca Fletcher przesunął oba zespoły operacyjne w kierunku południowo-zachodnim z wyliczeniem, by rano znalazły się w dogodnym miejscu do wyprowadzenia zaskakującego ataku 200 mil na północ od Midway.

Samolot torpedowy TBD-1 Devastator

Samolot torpedowy
TBD-1 Devastator

Kontradm. Fletcher od wczesnych godzin rannych 4 czerwca czekał na pierwszy ruch przeciwnika, licząc jednocześnie na wykrycie japońskich lotniskowców przez Cataliny z Midway. Jego przewidywania szybko się potwierdziły: pilotowana przez poruczników Howarda Ady i Williama Chase maszyna znalazła się nad wrogim ugrupowaniem. Pierwszy meldunek o zlokalizowaniu okrętów Nagumy dotarł do Fletchera już o godz. 5.34, drugi, znacznie dokładniejszy, o 6.03. Brzmiał on:

Dwa lotniskowce i pancerniki, namiar 320 stopni, odległość 180 mil od Midway, kurs 135 stopni, prędkość 25 węzłów.

W rzeczywistości pozycja Japończyków była nieco inna, bowiem różniła się od podanej przez pilotów o około 40 mil, ale błąd ten był możliwy do skorygowania w trakcie uderzenia, ponieważ z wysokości 6000 metrów widoczność przy dobrej pogodzie sięga do 50 mil. Znając położenie japońskich lotniskowców, Fletcher natychmiast rozpoczął przygotowania do wykonania ataku, rozkazując zespołowi Spruanca obranie kursu południowo-zachodniego i zaatakowanie Japończyków zaraz po ostatecznym zlokalizowaniu lotniskowców. Okręty Fletchera miały udać się w ślad za 16 zespołem operacyjnym dopiero po powrocie na Yorktowna bombowców wysłanych wcześnie rano na rozpoznanie kierunku północnego.

Kontradm. Spruance, dowódca 16 zespołu operacyjnego (lotniskowce Hornet i Enterprise oraz okręty osłony), planował wysłanie samolotów na godz. 9.00, w momencie, gdy jego zespół zbliży się do Japończyków na odległość 100 mil, ale pod wpływem sugestii szefa sztabu, kmdr. Milesa Browninga, zdecydował się na uderzenie dwie godziny wcześniej. Chodziło o to, by zaatakować okręty wiceadm. Nagumy w najmniej korzystnym dla nich momencie, czyli w chwili przyjmowania samolotów powracających z nalotu na Midway. Wiązało się to wprawdzie ze sporym ryzykiem, ponieważ o godzinie 7 rano japoński zespół był na granicy zasięgu samolotów torpedowych (175 mil) i istniała obawa, że maszyny z braku paliwa mogą nie powrócić na pokłady startowe, ale możliwość zaskoczenia wroga w niekorzystnym momencie była zbyt kusząca, by z niej nie skorzystać.

Kontradm. Spruance postanowił zostawić do osłony lotniskowców 36 myśliwców (18 w powietrzu, 18 w odwodzie), natomiast resztę dostępnych maszyn wysłał w jednej, potężnej fali samolotów. O godz. 7.02 z pokładów Horneta i Enterprise'a poderwało się 20 myśliwców F4F-4 Wildcat, 72 bombowce nurkujące SBD-2 i SBD-3 Dauntless oraz 29 samolotów torpedowych TBD-1 Devastator. Po starcie ostatniego samolotu 16 zespół uderzeniowy odszedł z prędkością 25 węzłów kursem 240 stopni.

Dowódca wszystkich sił operacyjnych Floty Pacyfiku w rejonie Midway, kontradm. Fletcher, postąpił znacznie ostrożniej, bowiem wiedząc, że wróg dysponuje czterema lub nawet pięcioma lotniskowcami, nie chciał stawiać wszystkiego na jedną kartę. Po przyjęciu bombowców powracających z rozpoznania kierunku północnego, Fletcher nie wysłał swoich eskadr w ślad za samolotami z Horneta i Enterprise'a, lecz postanowił zaczekać na zlokalizowanie pozostałych lotniskowców wroga. Chciał w ten sposób uniknąć powtórzenia błędu z bitwy na Morzu Koralowym, kiedy to w jednym czasie wystartowały wszystkie samoloty, a tylko część z nich odnalazła okręty nieprzyjaciela, natomiast po dokładnym ustaleniu pozycji japońskich lotniskowców nie było czym ich zaatakować. Jednak kiedy do godziny 8.30 nie pojawiła się żadna nowa informacja o położeniu zespołu Nagumy, Fletcher zdecydował się na atak, choć tylko połową sił. O godz. 9.06 z pokładu Yorktowna wystartowało 17 bombowców Dauntless, 12 samolotów torpedowych Devastator i 6 myśliwców Wildcat. Fletcher kazał skierować się grupie uderzeniowej nieco na zachód względem ostatniej znanej pozycji Japończyków, ponieważ właśnie tam spodziewał się znaleźć pozostałe lotniskowce Nagumy. W tym samym czasie wystartowały także samoloty rozpoznawcze w celu przeszukania obszaru na północ i zachód od zespołu kontradm. Fletchera.

Gotowe do startu samoloty Devastator

Gotowe do startu
samoloty Devastator

Tymczasem pierwsze samoloty z lotniskowców Spruance'a docierały już w oznaczony przez załogę Cataliny rejon, ale ku zdziwieniu pilotów nie było tam żadnych japońskich okrętów. Błędy w namiarze oraz decyzja wiceadm. Nagumy o odejściu na północ sprawiły, że uderzenie było wymierzone w próżnię. Sytuację skomplikował jeszcze fakt podzielenia się po godzinie lotu zwartej początkowo grupy samolotów na poszczególne eskadry. Na skutek różnicy w prędkościach i pułapach eskadry torpedowe utraciły kontakt wzrokowy z eskadrami bombowymi, a duże zachmurzenie i cisza radiowa spowodowały oddzielenie się także eskadr myśliwskich. W efekcie różne grupy docierały w wyznaczony obszar w różnym czasie i nie znajdując tam nieprzyjaciela rozpoczynały poszukiwania na własną rękę. Na szczęście dla Amerykanów zespół Nagumy nie zdołał ujść daleko na północ i wcześniej lub później został odnaleziony przez większość załóg. O przeprowadzeniu w takich warunkach skoordynowanego uderzenia nie mogło być jednak mowy i tylko wyjątkowemu zbiegowi okoliczności ataki lotnictwa pokładowego nie skończyły się równie tragicznie i bezowocnie, co wcześniejsze naloty samolotów z Midway.

8 eskadra bombowo-torpedowa z lotniskowca Hornet

Pierwsza do walki weszła dowodzona przez kmdr. ppor. Johna C. Waldrona 8 eskadra bombowo-torpedowa z lotniskowca Hornet. Po dotarciu do punktu docelowego i nieodnalezieniu tam japońskiego zespołu, Waldron skierował swoją eskadrę na północny zachód, kierując się na potężne chmury dymu widoczne na horyzoncie, domyślając się, że muszą one pochodzić z kominów nieprzyjacielskich okrętów. Jego przewidywania okazały się słuszne i o godz. 9.25 oczom amerykańskich pilotów ukazała się cała armada okrętów wiceadm. Nagumy: Amerykanie rozpoznali trzy lotniskowce, sześć krążowników i dziesięć niszczycieli. Przed rozpoczęciem ataku Waldron złamał ciszę radiową i przesłał meldunek o sile, pozycji oraz kursie japońskiego zespołu. Chwilę później 8 eskadra bombowo-torpedowa skierowała się w stronę flagowego okrętu Nagumy, lotniskowca Akagi.

Atak 8 eskadry zakończył się masakrą amerykańskich załóg. Dostrzeżone przez japońskich obserwatorów Devastatory zostały zaatakowane przez myśliwce Zero oraz ostrzelane z dział ciężkiego krążownika Chikuma i artylerię przeciwlotniczą lotniskowca Akagi. Pociski artyleryjskie wyrzucały w górę słupy wody, o które rozbijały się lecące tuż nad powierzchnią oceanu samoloty torpedowe. Z piętnastu maszyn eskadry Waldrona nie ocalała ani jedna, żadnemu z pilotów nie udało się odpalić torpedy w stronę lotniskowca, a z trzydziestu pilotów przeżył zaledwie jeden! Szczęśliwcem był ppor. George H. Gay, który po zestrzeleniu utrzymał się na powierzchni i został uratowany następnego dnia przez łódź latającą z Midway.

Poświęcenie pilotów 8 eskadry bombowo-torpedowej nie poszło jednak zupełnie na marne. Atak samolotów torpedowych wprowadził w sztabie wiceadm. Nagumy atmosferę zdenerwowania i uświadomił Japończykom, że w pobliżu znajduje się co najmniej jeden amerykański lotniskowiec. Teraz należało jak najszybciej wysłać samoloty przeciwko flocie przeciwnika, ale na razie było to niemożliwe, gdyż do walki wchodziła kolejna grupa amerykańskich samolotów.

6 eskadra bombowo-torpedowa z lotniskowca Enterprise

Bitwa o Midway, 4 czerwiec, godz. 9.30-10.30

Bitwa o Midway,
4 czerwiec,
godz. 9.30-10.30

Grupą tą była dowodzona przez kmdr. ppor. Eugene E. Lindseya 6 eskadra bombowo-torpedowa z lotniskowca Enterprise. O godz. 9.40 14 Devastatorów podjęło próbę zniszczenia ostro manewrującego lotniskowca Kaga, ale eskadra szybko podzieliła los grupy Waldrona. Mało zwrotne samoloty torpedowe w starciu ze zwinnymi myśliwcami Zero nie miały najmniejszych szans. 10 Devastatorów, w tym maszyna dowódcy, zostało zestrzeloych przez japońskie myśliwce, a pozostałe cztery nie zdołały oddać celnego trafienia.

Determinacja i odwaga pilotów samolotów torpedowych zasługuje na najwyższe uznanie. Decydując się na atak bez osłony myśliwskiej los eskadr był praktycznie przesądzony. Wprawdzie eskadra myśliwska kpt. Jamesa S. Graya z lotniskowca Enterprise pojawiła się nad japońskim zespołem w chwili, gdy rozpoczynał się atak samolotów torpedowych, ale nie wzywana przez te eskadry, okrążyła pole bitwy na wysokości 6000 m., po czym skierowała się w stronę macierzystego lotniskowca. Jeszcze gorzej wypadła eskadra myśliwska z lotniskowca Hornet. Nie natrafiwszy na japońskie okręty eskadra udała się na ich poszukiwanie w kierunku południowo-zachodnim, a następnie z powodu braku paliwa musiała awaryjnie lądować na oceanie.

3 eskadra bombowo-torpedowa z lotniskowca Yorktown

Następnie do akcji weszła dowodzona przez kmdr. ppor. Lance E. Masseya 3 eskadra bombowo-torpedowa z lotniskowca Yorktown. Jak wiemy, kontradm. Fletcher wysłał swoje maszyny dopiero o godz. 9.06, ale te, lecąc kursem odchylonym w stosunku do kursu eskadr Spruance'a, dotarły do celu po godzinie lotu. Punktualnie o 10.00 dwanaście samolotów Devastator zaatakowało lotniskowiec Soryu, lecz pozbawione osłony myśliwskiej (Wildcaty z Yorktowna dotarły nad pole walki, ale pozostały na pułapie eskadr bombowych), nie osiągnęły sukcesu. Siedem maszyn, w tym samolot dowódcy, zostało strąconych jeszcze przed odpaleniem torped. Pięciu pilotów zdołało zrzucić pociski, po czym trzy kolejne samoloty zostały zniszczone. Żadna z torped nie trafiła w cel.

Podsumowanie

Wystarczyło nieco ponad 30 minut, by amerykańskie eskadry bombowo-torpedowe ze wszystkich lotniskowców przestały istnieć. Z czterdziestu jeden samolotów Devastator na okręty powróciło zaledwie sześć! Japończycy odparli wszystkie ataki bez strat w okrętach i samolotach. Mimo to ataki torpedowe miały kluczowe znaczenie dla dalszych losów bitwy. Po pierwsze japońskie lotniskowce były przez 40 minut zmuszane do wykonywania gwałtownych manewrów, a więc przez ten czas niemożliwe było wysłanie gotowej już grupy uderzeniowej przeciw amerykańskiej flocie. Po drugie niemal cała osłona myśliwska zespołu Nagumy znalazła się tuż nad falami, przez co eskadry bombowe miały znacznie ułatwione zadanie.

  • WSTECZ
  • DO GÓRY
  • DALEJ
Copyright © 2007−2017 by historycznebitwy.info | All rights reserved. | Design by Misiek