Top
STRONA GŁÓWNA
BITWY
KSIĘGA GOŚCI
MAPA STRONY

Klęska japońskich lotniskowców

Ostatnia misja Ozawy

Po wycofaniu się okrętów Kurity oraz Shimy i zniszczeniu zespołu Nishimury, na polu bitwy pozostały jedynie lotniskowce Ozawy. W skład zespołu wchodził ostatni niezatopiony weteran z ataku na Pearl Harbor − lotniskowiec Zuikaku, trzy lekkie lotniskowce (Zuiho, Chitose i Chiyoda), dwa pancerniki przerobione na lotniskowce (Ise i Hyūga), cztery nowoczesne niszczyciele typu Akizuki, trzy lekkie krążowniki (Isuzu, Oyodo i Tama) oraz kilka okrętów pomocniczych. Na pokładach lotniskowców Ozawa posiadał jedynie 52 myśliwce, 28 myśliwców-bombowców, 32 samoloty torpedowe i kilka samolotów rozpoznawczych, ale wyszkolenie załóg było tak niskie, że nikt nie spodziewał się, że powracający z misji piloci zdołają wylądować na pokładzie okrętu, dlatego też po wykonaniu zadania mieli kierować się na filipińskie lotniska.

Pancernik lotniczy Ise

Pancernik lotniczy Ise

Zespół Ozawy wyruszył z bazy w Kisaragi po południu 20 października z zadaniem możliwie szybkiego ujawnienia swojej pozycji nieprzyjacielowi i ściągnięcia na siebie jak największej ilości wrogich okrętów z okolic zatoki Leyte. 21 października Ozawa nakazał przeprowadzenie pierwszych lotów rozpoznawczych. W następnych dniach każdego ranka wysyłał powietrze 9 samolotów z czego zwykle trzecia część już nie wracała. Jednak w okresie 21−23 października japońscy piloci nie odnaleźli nieprzyjacielskich okrętów, a głównym zmartwieniem Ozawy paradoksalnie było teraz to, że nie został jeszcze wykryty. Wieczorem 23 Japończycy wysłali otwartym tekstem długą depeszę i szli przez całą noc na południe w nadziei, że w końcu natrafią na okręty wroga. Tak też się stało. O godzinie 8.20 jeden z wysłanych na rozpoznanie pilotów zameldował o zlokalizowaniu amerykańskich okrętów 90 mil na wschód od Manili. Po kolejnych dwóch meldunkach potwierdzających pozycję wroga, o godzinie 11.45 Ozawa rzucił do ataku resztki potężnego i budzącego niegdyś grozę lotnictwa pokładowego Japonii: 40 myśliwców, 28 bombowców nurkujących, 6 samolotów torpedowych i 2 samoloty rozpoznawcze, ale jak już wiemy atak ten niewiele pomógł zespołowi głównemu. W pierwszej połowie dnia do Ozawy dotarły też niepokojące wieści o zmasowanych atakach lotniczych na okręty Kurity na Morzu Sibuyan. Wyglądało na to, że nieprzyjaciel postanowił skoncentrować się głównie na zniszczeniu ciężkich krążowników i pancerników. Aby sprowokować Amerykanów do ataku na zespół lotniskowców, Ozawa wysłał przodem pancerniki lotnicze w eskorcie lekkiego krążownika i czterech niszczycieli. Około godziny 15 Ozawa odniósł swój pierwszy sukces − wysunięty zespół okrętów został wreszcie zlokalizowany przez samoloty wroga. Wówczas do japońskiego dowódcy dotarła wieść o odwrocie Kurity, który poniósł tego dnia dotkliwe straty. W takiej sytuacji Ozawa nakazał wysuniętym okrętom połączenie się z lotniskowcami i w takim szyku szedł dalej na południe zdecydowany walczyć do samego końca.

Rajd Halseya

Tymczasem przez całą noc 24/25 października 10 lotniskowców z 780 samolotami na pokładach, kilka pancerników oraz liczne okręty eskorty zespołu Halseya mknęły z prędkością 16 węzłów w kierunku Ozawy. Przez dziewięć godzin (od 16.35 do 2.05) Halsey nie miał nowych informacji o przeciwniku, a meldunki samolotu z lotniskowca Independance z godziny 2.05 i 2.35 błędnie informowały o nieprzyjacielu w odległości 90 mil, gdy w rzeczywistości odległość dzieląca floty wynosiła 210 mil. Zelektryzowany rzekomą bliskością wroga Halsey przekazał taktyczne dowództwo nad swoimi siłami w ręce Mitschera i nakazał 6 pancernikom, 7 krążownikom i 17 niszczycielom wyjście na czoło szyku, co w warunkach nocnych spowodowało spore opóźnienie. Jeszcze przed nadejściem kolejnego meldunku lotniczego Halsey kazał też wystartować pierwszej fali samolotów, która miała runąć na wroga natychmiast po potwierdzeniu jego pozycji. Meldunek z godziny 7.10 lokalizował wprawdzie zespół Ozawy w odległości zaledwie 15 mil od wysuniętych do przodu pancerników, ale obserwatorzy mieli przed sobą tylko puste morze, więc stało się jasne, że również ta informacja jest błędna. Wówczas skierowano 4 myśliwce w kierunku wschodnim i to załoga jednego z nich podała o 7.35 w prawdziwą pozycję Japończyków: namiar 015, odległość 140 mil. Przez następną godzinę załoga myśliwca naprowadzała pierwszą falę samolotów nad cel. Japończycy byli tam niemal w komplecie: cztery lotniskowce, dwa pancerniki lotnicze, trzy lekkie krążowniki oraz osiem niszczycieli, w sumie 17 celów, ale Amerykanom najbardziej zależało oczywiście na lotniskowcach.

Atakiem pierwszej fali samolotów dowodził kmdr. ppor. David N. C. Campbell. Amerykanie bez trudu przebili się przez nieliczną osłonę myśliwską Ozawy, tracąc zaledwie jednego Avengera i uderzyli na cztery lotniskowce. Japoński zespół natychmiast po dostrzeżeniu nieprzyjacielskich samolotów zmienił kurs na północno-zachodni, a następnie na północny oraz zwarł szyk w celu wzmocnienia obrony przeciwlotniczej, ale nie na wiele się to zdało. W ciągu kilku pierwszych chwil bitwy bombowce nurkujące Helldiver runęły na lekki lotniskowiec Chitose, demolując go ośmioma półtonowymi bombami tak, że pomoc samolotów torpedowych była całkowicie zbędna. Mimo to dwóch albo trzech pilotów nie oparło się pokusie i wbrew rozkazom Campbella wsadziło w kadłub płonącego okrętu swoje pociski. Chitose poszedł pod wodę jako pierwszy z czterech lotniskowców w ciągu 15 minut.

Bitwa koło przylądka Engano

Bitwa koło
przylądka Engaño

Około godziny 9.37 Japończycy otrzymali kolejne bolesne ciosy. Próbujący wysłać resztkę samolotów lotniskowiec Zuiho został trafiony w pokład startowy, zaś flagowy okręt Ozawy, lotniskowiec Zuikaku, po trafieniu torpedą nabrał sześciostopniowego przechyłu i stawał się coraz mniej sterowny oraz utracił łączność radiową z resztą zespołu. W tej sytuacji wiceadm. Ozawa przeniósł swą flagę na lekki krążownik Oyodo. Trafienia bombą nie uniknął także czwarty lotniskowiec.

Nie skończył się jeszcze atak pierwszej fali samolotów, a o godzinie 8.35 Mitscher wysłał w powietrze drugą falę maszyn w składzie 14 myśliwców, 16 samolotów torpedowych i 6 bombowców nurkujących. Zanim dotarła do celu piloci pierwszej fali zdążyli jeszcze posłać na dno niszczyciel Akizuki. Podczas drugiego ataku Amerykanie ponownie trafili lotniskowiec Chiyoda, całkowicie go unieruchamiając. Z pomocą przyszedł mu wtedy pancernik lotniczy Hyūga i chciał go wziąć na hol, ale zaatakowany musiał przerwać operację. Z powodu ataków nie powiodło się też przejęcie załogi zastopowanego lotniskowca przez niszczyciel Maki i krążownik Isuzu. Atak nielicznej drugiej fali zakończył się trafieniem lekkiego krążownika Tama.

Około godziny 14 na pośpiesznie uciekających Japończyków spadł atak trzeciej fali samolotów liczącej prawie 200 maszyn. W tej fazie bitwy zespół japoński był rozdzielony na kilka grup. Na czele szyku najbardziej na północ znajdowały się lotniskowce Zuikaku i Zuiho w osłonie czterech niszczycieli i pancernika lotniczego Ise. W odległości 20 mil za zespołem głównym wlókł się uszkodzony lekki krążownik Tama, a za nim w odległości 5−6 mil stał unieruchomiony lekki lotniskowiec Chiyoda w asyście pancernika lotniczego i uszkodzonego niszczyciela. Piloci trzeciej fali minęli uszkodzone okręty Ozawy i skupili się na zatopieniu głównej części japońskiego zespołu. Około godziny 14 w kadłub Zuikaku wpakowali kilka półtonowych bomb i trzy torpedy. Weteran walk o Pearl Harbor, bitew na Morzu Koralowym, koło Wysp Salomona, pod Santa Cruz oraz na Morzu Filipińskim poszedł na dno o godzinie 14.14. Lekki lotniskowiec Zuiho, mimo odniesienia ciężkich uszkodzeń, zdołał utrzymać się na powierzchni i wolno uchodził na północ. Po zakończeniu ataku trzeciej fali samolotów, asystujące unieruchomionemu lotniskowcowi Chiyoda okręty pozostawiły go samego i także rozpoczęły odwrót.

O godzinie 13.15 trochę już zrelaksowany Mitscher poderwał czwartą falę samolotów, która dobiła Zuiho. Piąta fala wystartowała o 16.10 i uderzyła głównie na pancernik Ise, nie odnosząc sukcesu. Ostatni, szósty z kolei atak, skończył się tylko jednym trafieniem w pancernik − piloci wyczerpani całodzienną walką nie byli już w stanie prowadzić skutecznej walki.

W sumie lotnicy Mitschera wykonali łącznie 527 lotów bojowych (w tym 201 samolotami myśliwskimi). Amerykanom pozostało teraz dopędzenie uciekających Japończyków i zniszczenie ich ogniem dział pancerników, ale przeszkodziła im w tym dramatyczna sytuacja na południu.

„Gdzie jest Zespół Operacyjny 34?!”

Od wczesnych godzin rannych z radiostacji Halseya na pancerniku New Jersey dochodziły informacje o dramatycznej sytuacji lotniskowców eskortowych koło wyspy Samar. Kolejne meldunki wiceadm. Kinkaida informowały o pojawieniu się zespołu ciężkich okrętów Kurity na Morzu Filipińskim, o braku dostatecznej ilości amunicji na pancernikach Oldendorfa i o konieczności natychmiastowego przyjścia z pomocą szybkich pancerników i lotniskowców Halseya. Ten zamierzał najpierw dopaść pozostałe okręty Ozawy, szczególnie zależało mu na zatopieniu pancerników lotniczych, dlatego też jeszcze przez dwie godziny z większą częścią sił pruł pełną parą na północ, a do zatoki Leyte wysłał jedynie grupę okrętów McCaina. Dopiero po otrzymaniu od dowódcy Floty Pacyfiku lekko obraźliwej depeszy:

Indyk idzie do wody. GG od CINPAC. Gdzie jest, powtarzam, gdzie jest Zespół Operacyjny 34, cały świat się zastanawia.

wzburzony Halsey zdecydował się o godzinie 11.15 zawrócić także swoje lotniskowce i pancerniki, ale nawet przy największym wysiłku maszyn mogły one dotrzeć w zagrożony rejon dopiero około pierwszej w nocy.

Około północy wysłana na południe odsiecz znalazła się w odległości 40 mil od cieśniny San Bernardino, ale wroga nigdzie nie było. W końcu z samolotu rozpoznawczego z lotniskowca Independence dotarła upragniona wiadomość o zlokalizowaniu Japończyków, lecz wkrótce okazało się, że chodzi jedynie o samotny, uszkodzony rano niszczyciel. O godzinie 0.28 jeden z okrętów osłony zgłosił kontakt radarowy z nieprzyjacielem. Natychmiast ruszyły na niego niszczyciele i krążowniki, nie dając Japończykom najmniejszych szans na przebicie się przez cieśninę. Niszczyciel Nowaki zatonął o godzinie 1.35 wraz całą załogą własną i podjętymi rozbitkami z krążownika Chikuma. Był to jedyny sukces potężnej grupy wysłanej na pomoc flocie inwazyjnej tego dnia.

Koniec poczwórnej bitwy

Urażony depeszą Nimitza Halsey nie zrezygnował z zamiaru dobicia Ozawy i zostawił na kierunku północnym część lotniskowców oraz kilka ciężkich krążowników i niszczycieli pod dowództwem kontradm. Laurence'a T. DuBose'a. Około 15.30 grupa ta weszła na akwen usiany wielkimi plamami ropy, co było świadectwem niedawnej bitwy i klęski Japończyków. Powracający z ostatnich nalotów piloci naprowadzili okręty DuBose'a na unieruchomiony lekki lotniskowiec Chiyoda. Los okrętu był przesądzony: po krótkiej walce artyleryjskiej lotniskowiec przewrócił się na bok i pogrążył w morzu. Nie zatrzymując się, DuBose szedł dalej na północ i zdołał jeszcze dopaść niszczyciel Hatsuzuki, ale to był koniec jego sukcesów. Na niszczycielach kończyło się paliwo i Amerykanie zawrócili na południe. Trzeba przyznać, że mieli przy tym trochę szczęścia, ponieważ zaalarmowany walką Ozawa o godzinie 20.41 na czele dwóch pancerników lotniczych, krążownika i niszczyciela zawrócił na południe. Dla pozbawionego pancerników zespołu DoBose'a wynik starcia z okrętami Ozawy mógł być bardzo niekorzystny, ale na szczęście dla Amerykanów do bitwy nie doszło.

Tymczasem do ataku na niedobitki Ozawy szykowało się 6 okrętów podwodnych z 17 Floty Pacyfiku, które wyszły z bazy na Saipanie 24 października i następnego dnia znalazły się w rejonie bitwy. Około godziny 17.40 obserwatorzy na okręcie Hallibut zauważyli na horyzoncie ogromne nadbudówki pancernika Ise. Kapitan łodzi podwodnej dał rozkaz zanurzenia, wyszedł na pozycję do ataku i odpalił kilka torped z wyrzutni dziobowych, jednak najprawdopodobniej żadna z nich nie trafiła w cel. Gdy po godzinie Hallibut wyszedł na powierzchnię, morze było puste, tylko daleko na horyzoncie dostrzeżono coś, co w słabym świetle księżyca wyglądało na kadłub okrętu unoszący się kilem do góry, ale równie dobrze mogło być dużym wielorybem.

Sukcesem zakończył się natomiast atak okrętu Jallao, który zdołał dopaść i zatopić uszkodzony w czasie dnia lekki krążownik Tama. Był to ostatni sukces Amerykanów zarówno w bitwie koło przylądka Engaño jak i w całej bitwie o zatokę Leyte.

  • WSTECZ
  • DO GÓRY
  • DALEJ
Copyright © 2007−2017 by historycznebitwy.info | All rights reserved. | Design by Misiek