Top
STRONA GŁÓWNA
BITWY
KSIĘGA GOŚCI
MAPA STRONY

Masakra w cieśninie Surigao

Przygotowania do bitwy

Flota inwazyjna w zatoce Leyte

Flota inwazyjna w zatoce Leyte

Dowodzący obroną floty inwazyjnej w zatoce Leyte wiceadm. Thomas C. Kinkayd 24 października około godziny 12.15 ogłosił alarm na wszystkich okrętach 7 Floty. Zadanie powstrzymania wiceadm. Nishimury przed wtargnięciem na wody zatoki otrzymał zespół wsparcia ogniowego i bombowego kontradm. Jesse B. Oldendorfa. Dowodzone przez niego okręty miały stanąć w cieśninie Surigao w miejscu, w którym jej szerokość wynosi około 10−12 mil i ciągnie się ona w kierunku południowym na odległość 90 mil. Od zachodu wody cieśniny graniczą tam ze stromymi brzegami wyspy Leyte, od wschodu zaś z niewielką wysepką Diganat.

W walce z zespołem japońskich okrętów miały wziąć udział wszystkie jednostki amerykańskie z wyjątkiem krążownika Nashville z gen. MacArthurem na pokładzie. Zostały one podzielone na cztery zespoły:

  • Zespół pancerników kontradm. George'a L. Weylera składający się z pancerników Missisipi, Maryland, West Virginia, Tennessee, Pensylvania i California oraz osłony w postaci sześciu niszczycieli;
  • Zespół krążowników i niszczycieli lewego skrzydła osobiście dowodzony przez Oldendorfa, w skład którego wchodziły ciężkie krążowniki Louisville, Portland, Minneapolis, lekkie krążowniki Denver i Columbia oraz 56 eskadra niszczycieli (9 okrętów);
  • Zespół krążowników i niszczycieli prawego skrzydła dowodzony przez kontradm. Russela S. Berkeya składający się z lekkich krążowników Phoenix i Boise, australijskiego ciężkiego krążownika Shropshire oraz 24 i 54 eskadr niszczycieli (odpowiednio 6 i 7 okrętów);
  • Zespół 45 kutrów torpedowych dowodzony przez por. Westona C. Pullena.

Ciężkie okręty zespołu wsparcia ogniowego i bombowego w toku kilkudniowych walk w zatoce zużyły połowę pocisków największych kalibrów, dlatego Oldendorf zamierzał użyć ich dopiero w ostateczności. Pierwsze do akcji przeciw nadciągającym okrętom Nishimury miały wejść niewielkie kutry torpedowe, a bezpośrednio po nich eskadry uzbrojonych w torpedy niszczycieli.

Tymczasem zespół okrętów wiceadm. Nishimury nieprzerwanie pruł wody mórz Sulu i Mindanao, zbliżając się do zatoki Leyte. Japoński dowódca miał do dyspozycji dwa wyróżniające się ogromną, przypominającą egzotyczne wieże lub pagody nadbudówką dziobową pancerniki starszego typu Fuso i Yamashiro, krążownik ciężki Mogami oraz niszczyciele Michisio, Yamagumo, Asagumo i Shigure. W odległości kilkudziesięciu mil za zespołem Nishimury płynęły okręty wiceadm. Shimy: ciężkie krążowniki Nachi i Ashigara, lekki krążownik Abukuma oraz niszczyciele Shiranui, Kasami, Ushio i Akebono. Okręty te miały wesprzeć Nishimurę lub przebijać się przez cieśninę Surigao oddzielnie.

Pancernik Fuso

Pancernik Fuso

W dzień poprzedzający starcie w cieśninie Surigao zespół Nishimury został zaatakowany przez amerykańskie samoloty. O godzinie 9.18 niegroźnie trafiono pancernik Fuso oraz niszczyciel Shigure − bomba unieruchomiła wieżę artyleryjską nr 1. Nie mogło to jednak powstrzymać dalszego marszu japońskich okrętów. Nie powstrzymał go również raport Kurity o zawróceniu głównego zespołu uderzeniowego i późniejszy meldunek o planowanym przybyciu japońskich sił głównych do zatoki Leyte z kilkugodzinnym opóźnieniem. Wiceadm. Nishimura, mając do wyboru samotny, nocny bój w cieśninie Surigao lub poczekanie na okręty Kurity i zaryzykowanie pokonania wąskiego przesmyku za dnia, wybrał pierwszą opcję. O godzinie 20.13 wysłał meldunek o planowanym na godzinę 4 rano dojściu do zatoki Leyte na wysokości Dulag.

Moskity w akcji

Awangardę sił Oldendorfa tworzyły niewielkie, 24-metrowe kutry torpedowe pieszczotliwie zwane moskitami. Jednostki te były wyposażone w potężne silniki o mocy 1200−1500 koni i osiągały prędkość 40 węzłów oraz zasięg 500 mil morskich. Na ich uzbrojenie składały się wyrzutnie torpedowe kalibru 18−21 cali (do czterech sztuk) oraz najcięższe karabiny maszynowe lub małe działka. Załogę kutrów stanowiło, w zależności od typu, 12−17 ludzi.

Oldendorf miał do dyspozycji 45 jednostek tego typu, ale tylko 39 z nich wzięło udział w bezpośredniej akcji przeciw japońskim okrętom. Trzy sekcje (9 jednostek) oczekiwały przeciwnika na Morzu Mindanao, w odległości 100 mil od sił głównych. Zadaniem tego niewielkiego zgrupowania było wczesne zaalarmowanie pozostałych okrętów o zbliżaniu się nieprzyjaciela. 5 sekcji patrolowało wody u wejścia do cieśniny, a pozostałe 15 okrętów pływało po jej wewnętrznych wodach.

O godzinie 22.36 na ekranie radarowym kutra torpedowego PT-131 dowodzonego przez chor. Petera Gadda pojawiły się trzy plamki, oznaczające kontakt z nieprzyjacielem w odległości 10 mil. Gadd natychmiast zwiększył prędkość do 24 mil i ruszył na wroga, a za nim pozostałe jednostki jego sekcji. Zaledwie czternaście minut później chorąży dojrzał sylwetki potężnych japońskich okrętów, a chwilę po tym jego okręt został zauważony przez obserwatorów z niszczyciela Shigure. Japończycy wycelowali w szarżujące kutry torpedowe potężne reflektory i rozpoczęli ostrzał z 4.7-calowych dział. W początkowej fazie bitwy Amerykanie mieli sporego pecha: trafione zostały wszystkie trzy jednostki najbardziej wysuniętej sekcji i pod osłoną zasłony dymnej rozpoczęły pośpieszny odwrót.

Do bitwy stopniowo włączały się kolejne sekcje kutrów. Przebieg ataków był z grubsza taki sam dla każdej z nich: zbliżenie do przeciwnika na maksymalnej prędkości, odpalenie torped i pośpieszny odwrót w kierunku sił głównych. W sumie tej nocy Amerykanie wystrzelili 34 torpedy, ale tylko jedna z nich dosięgła celu, (i to dopiero w późniejszej fazie bitwy), co oczywiście nie mogło zatrzymać zespołu Nishimury, który parł na północ z prędkością 18 węzłów. O godzinie 1.30 japoński dowódca nadał meldunek, w którym informował o skutecznym odpieraniu kolejnych ataków kutrów torpedowych. W tym czasie na czele płynęły niszczyciele Michishio i Asagumo, 4000 metrów za nimi szedł pancernik Yamashiro z niszczycielami Shigure i Yamagumo na obu skrzydłach, a szyk zamykały pancernik Fuso oraz ciężki krążownik Mogami.

Podsumowując pierwszą fazę bitwy w cieśninie Surigao należy powiedzieć, że z 39 kutrów torpedowych biorących udział w akcji, 30 znalazło się pod ostrzałem nieprzyjaciela, 10 z nich doznało bezpośrednich trafień, a jeden z kutrów został zniszczony. Na szczęście zginęło zaledwie 3 ludzi, a 20 doznało obrażeń. Mimo że Amerykanie nie osiągnęli poważniejszego sukcesu, to dzięki atakowi niewielkich jednostek mogli poznać skład japońskiego zespołu i dobrze przygotować siły główne na jego przybycie.

Atak 54 eskadry niszczcycieli

Bitwa w cieśninie Surigao

Bitwa w cieśninie Surigao

Oprócz pancerników i ciężkich krążowników kontradm. Oldendorf dysponował jeszcze jedną siłą, która miała odegrać kluczową rolę w nadchodzącym starciu: 28 nowoczesnymi, wyposażonymi w działa i torpedy niszczycielami. Niemal w ostatniej chwili Oldendorf otrzymał pod swoją komendę 54 eskadrę niszczycieli dowodzoną przez kmdr. ppor. Cowarda i to właśnie ta grupa okrętów miała zmierzyć się z nieprzyjacielem w następnej kolejności. Eskadra składała się z siedmiu niszczycieli typu Fletcher (Remey, McGowan, Melvin, Mertz, McDermut, Monssen, McNair), każdy z nich uzbrojony był m.in. w pięć dział kalibru 127 mm i dwie wyrzutnie torped, mogące w jednej salwie odpalić osiem pocisków.

Plan ataku został opracowany przez Cowarda i zatwierdzony przez Oldendorfa. Zakładał on uderzenie dwoma grupami okrętów wzdłuż obu brzegów cieśniny. Grupa pierwsza dowodzona osobiście przez Cowarda (niszczyciele Remey, McGowan, i Melvin) miała atakować lewym skrzydłem, natomiast na skrzydle prawym miały uderzać niszczyciele McDermut i Monssen dowodzone przez kmdr. ppor. Richarda H. Phillipsa. Dwa pozostałe okręty 54 eskadry przeznaczono do odwodu. Dowódcy obu grup planowali atak jedynie za pomocą torped, ponieważ bali się zdradzenia pozycji okrętów rozbłyskami ognia oraz nie liczyli na wyrządzenie zbyt wielkich szkód potężnie opancerzonym okrętom wroga.

O godzinie 2.00 Coward odebrał meldunek z kutra torpedowego PT-134 o pojawieniu się okrętów Nishimury na wysokości południowego cypla wyspy Panaon, czyli w odległości około 30 mil. 30 minut później dowódca 54 eskadry rozkazał zwiększenie prędkości do 20 węzłów i ruszył na południe. O godzinie 2.45 na ekranie radarowym jednego z okrętów Cowarda pojawiły się echa japońskich okrętów znajdujących się zaledwie 15 mil od atakujących niszczycieli. Amerykanie zwiększyli prędkość do 30 węzłów, uformowali szyk do ataku i pomknęli bezpośrednio w kierunku japońskich okrętów. Odległość pomiędzy wrogimi zespołami malała z prędkością przekraczającą 70 km/h, było więc tylko kwestią chwili, kiedy niszczyciele znajdą się na dogodnych pozycjach do odpalenia torped. O 2.50 Coward rozpoczął wykonywanie zwrotu w lewo, przechodząc najpierw na kurs 150, a następnie na 120 stopni i dał rozkaz wystrzelenia pocisków. Chwilę później amerykańskie okręty zostały zauważone przez Japończyków, którzy otworzyli do nich gwałtowny ogień, jednak był on całkowicie nieskuteczny. W ciągu następnych 75 sekund trzy niszczyciele wystrzeliły z odległości 8200−9300 jardów 27 torped, zwiększyły prędkość do 35 węzłów i pod osłoną zasłony dymnej rozpoczęły pośpieszny odwrót poza zasięg dział japońskich okrętów.

Po drugiej stronie cieśniny dwa pozostałe niszczyciele biorące udział w rajdzie (McDermut i Monssen), zostając cały czas niezauważonymi, starały się zająć możliwie najlepszą pozycję do ataku. Oba okręty płynęły dokładnie naprzeciw zespołu Nishimury, po czym o 3.08 zmieniły kurs na 130, idąc na zbliżenie. Dopiero teraz Japończycy dostrzegli zagrożenie z drugiej burty, ale nie mieli wystarczającej ilości czasu, by celnym ogniem powstrzymać pędzące niszczyciele.

Atak niewielkiej grupki niszczycieli okazał się dla Japończyków fatalny w skutkach. Jedna torpeda z niszczyciela Melvin trafiła w pancernik Fuso, który zaczął tracić prędkość i odstawać od reszty zespołu. Zajęty walką z nieprzyjacielem wiceadm. Nishimura do końca bitwy nie zauważył tego istotnego faktu i był przekonany, że Fuso wciąż znajduje się w szyku i walczy. W rzeczywistości okręt z trudem utrzymywał się na powierzchni, a o godzinie 3.38 potężna eksplozja amunicji rozerwała go na dwie części, które jeszcze przez jakiś czas utrzymywały się na wodzie. Los okrętu był jednak przesądzony i zanim wstało słońce był on już tylko kupą złomu na dnie oceanu.

Doskonale powiódł się także atak grupie Phillipsa. Torpedy z jego dwóch okrętów trafiły trzy niszczyciele i flagowy pancernik Nishimury. Niszczyciel Yamagumo wyleciał w powietrze natychmiast po trafieniu, Michishio zatonął jakiś czas potem, jedynie Asagumo ze zniszczonym dziobem dał radę rozpocząć odwrót. Natomiast pancernik Yamashiro, mimo chwilowej redukcji prędkości, szedł uparcie na północ, prosto na czające się w ciemności pancerniki i ciężkie krążowniki Oldendorfa.

Ciosy z obu skrzydeł

Oldendorf miał jeszcze dwie inne eskadry niszczycieli z osłony ciężkich okrętów, które zamierzał użyć, zanim do głosu dojdą działa największych kalibrów. Pierwsza do akcji miała wejść 24 eskadra niszczycieli osłaniająca prawe skrzydło amerykańskiego ugrupowania. Eskadrą złożoną z sześciu jednostek dowodził kmdr. MacManes. Podzielił on swoje siły na dwie grupy: pierwszą (niszczyciele Hutchins, Daly i Bache) zamierzał dowodzić osobiście, komendę nad drugą (niszczyciele Arunta, Killen i Beale) objął kmdr. ppor. A.E. Buchanan.

Dowódca eskadry dał rozkaz ataku o godzinie 3.17. Okręty zaczęły nabierać prędkości przy czym grupa MacManesa wyszła wyraźnie naprzód, mimo to pierwsze odpaliły torpedy okręty Buchanana. O godzinie 3.23, gdy odległość do wrogich okrętów wynosiła około 7200 jardów, swoje pociski odpalił niszczyciel Arunta, ale atak okazał się nieskuteczny. Dwie minuty po Aruncie 5 torped w kierunku pancernika Yamashiro odpalił niszczyciel Killen. Jedna z nich trafiła giganta w część podwodną, okręt zmniejszył prędkość do 5 węzłów, ale szybko przemógł chwilową słabość i z prędkością 15 węzłów uparcie szedł na północ. Mniej więcej w tym samym czasie co Killen swoje torpedy odpalił niszczyciel Beale, ale żadna z nich nie trafiła w cel.

Niszczyciel klasy Fletcher

Niszczyciel klasy Fletcher

Między godziną 3.29 a 3.36 atak torpedowy wykonała grupa MacManesa. W tym czasie na polu bitwy panował lekki chaos. Ciężki krążownik Mogami i niszczyciel Shigure, manewrując w celu uniknięcia trafień, wyszły z szyku w prawo, niektóre uszkodzone japońskie okręty były nieruchome, a jeden z nich wycofywał się na południe. MacManes postanowił dobić unieruchomione cele, ale zanim jego okręty wyszły na pozycję do strzału, otrzymał rozkaz zejścia z linii strzału ciężkich okrętów. Tylko flagowy okręt MacManesa zdołał odpalić kilka torped, które rozniosły niszczyciel Michishio. Wycofując się niszczyciele wdały się jeszcze w krótki pojedynek artyleryjski z krążownikiem Mogami, który rozpoczął odwrót na południe, wystrzeliły też w jego kierunku kilka torped, a na pożegnanie otrzymały kilka strzałów z pancernika Yamashiro, ale były one niecelne.

Tymczasem do walki wszedł lewoskrzydłowy 56 dywizjon niszczycieli dowodzony przez kmdr. R.N. Smoota. Dywizjon składał się z 9 jednostek i został podzielony na trzy grupy: pierwsza (Albert W. Grant, Richard P. Leary i Newcomb) oraz druga (Bryant, Halford i Robinson) minęły krążowniki od wschodu, natomiast grupa trzecia (Bennion, Leutze i Heywood L. Edwards) − od zachodu. Pierwsze uderzyły grupy druga i trzecia, ale atak przeprowadzony z odległości 8000−9000 jardów okazał się nieskuteczny. Grupa pierwsza prowadzona osobiście przez dowódcę dywizjonu miała więcej szczęścia, gdyż szła środkiem cieśniny na wprost japońskiego pancernika, gdy ten nagle rozpoczął zwrot i zmniejszył prędkość. Wszystkie trzy niszczyciele zmieniły kurs na równoległy względem Yamashiro, odpaliły w jego kierunku 13 torped (co najmniej jedna z nich dosięgła celu) i zaczęły pośpiesznie uchodzić w kierunku brzegu, schodząc z linii ognia amerykańskich pancerników, które rozpoczęły już morderczą kanonadę.

Klęska zespołu wiceadm. Nishimury

Alarm na ciężkich okrętach zespołu Oldendorfa ogłoszono o godzinie 2.30, ale prawie do czwartej rano okręty Nishimury znajdowały się poza zasięgiem ich dział. Oczekując na nadejście nieprzyjaciela, pancerniki i krążowniki pływały w poprzek cieśniny z prędkością kilku węzłów. Gdyby schematycznie przedstawić rozmieszczenie okrętów w tej fazie bitwy, można by uznać, że ugrupowanie amerykańskie tworzyło poziomą pałeczkę litery „T”, natomiast okręty Nishimury − pionową. Miało to istotne znaczenie, ponieważ Amerykanie mogli oddawać potężne salwy burtowe ze wszystkich dział jednocześnie, a Japończycy mogli odpowiadać tylko z wież artylerii dziobowej.

O godzinie 3.23 odległość do okrętów wiceadm. Nishimury wynosiła już tylko 33 000 jardów. Dowodzący pancernikami kontradm. Weyler zamierzał otworzyć ogień, gdy Japończycy znajdą się w odległości mniejszej niż 26 000 jardów, ale Oldendorf, chcąc oszczędzić amunicję, zamierzał podpuścić wroga znacznie bliżej. Gdy o godzinie 3.50 odległość spadła do 15 600 jardów, Oldendorf wydał w końcu rozkaz otwarcia ognia. W jednej chwili wszystkie najcięższe działa ciężkich krążowników wypluły w kierunku flagowego okrętu Nishimury grad śmiercionośnych pocisków, po chwili dołączyła do nich także artyleria główna pancerników. Raz za razem ogniste smugi rozjaśniały ciemności nocy i lądowały na japońskim gigancie, wzniecając na nim pożary i rujnując nadbudówki oraz wieże artylerii. Nishimura próbował odpowiedzieć ogniem, ale w nierównym pojedynku nie miał najmniejszych szans. Mimo to przez siedem kolejnych minut (między 3.52 i 3.59) z prędkością 12 węzłów płynął kursem 20 stopni w kierunku zatoki Leyte. Było to nieprawdopodobne ale prawdziwe. Za nim posuwał się ciężki krążownik Mogami i niszczyciel Shigure. W końcowej fazie bitwy wiceadm. Nishimura stracił chyba nieco poczucie rzeczywistości, bo o godzinie 3.52 wysłał meldunek na pancernik Fuso, żądając od jego dowódcy rozwinięcia większej prędkości. Oczywiście żadna odpowiedź z rozłupanego na dwie części okrętu nie nadeszła.

Pierwszy z becelowości dalszego marszu zdał sobie sprawę dowódca ciężkiego krążownika Mogami i nakazał wycofanie się z bitwy, ale w czasie wykonywania zwrotu okręt dopadły torpedy wystrzelone przez grupę niszczycieli MacManesa, a o godzinie 4.02 salwa z krążownika Portland, która zabiła całe dowództwo jednostki. O godzinie 4.00 zawrócił także Nishimura.

Tymczasem w poważne tarapaty wpadł niszczyciel Albert W. Grant. Po raz pierwszy został trafiony o godzinie 4.07, minutę później kolejne pociski wbiły się w dziób niszczyciela na linii wodnej. Dowódca okrętu zameldował o uszkodzeniach i poprosił o hol, ale zanim do Alberta W. Granta podpłynął niszczyciel Newcomb, pechowa jednostka otrzymała kilka kolejnych trafień, w większości od amerykańskich (!) jednostek. O godzinie 4.09 Oldendorf poinformowany o losie Granta rozkazał wstrzymanie ognia. Nishimura wykorzystał tę krótką przerwę i skierował swój straszliwie potrzaskany okręt na południe. Mimo ogromnych zniszczeń Yamashiro w dalszym ciągu wyciągał 15 węzłów, jednak o godzinie 4.19 zmasakrowany torpedami i pociskami kadłub pancernika dał za wygraną, przewrócił się i poszedł na dno z dowódcą i niemal całą załogą. W tym momencie Oldendorf ponownie rozkazał otwarcie ognia, ale Amerykanie nie mieli już godnych celów. Pancernik Yamashiro szedł pod wodę, wycofujący się krążownik Mogami był poza zasięgiem dział, a na przepołowiony kadłub pancernika Fuso szkoda było amunicji. W cieśninie Surigao zaległa cisza, lecz nie był to jeszcze koniec bitwy, a tylko krótka przerwa, bowiem od południa nadciągał kolejny zespół japońskich okrętów dowodzony przez wiceadm. Shimę.

Odwrót wiceadm. Shimy

Kuter torpedowy PT-658

Kuter torpedowy PT−658

Gdy okręty Nishimury toczyły walkę z kutrami torpedowymi, zespół Shimy płynął w odległości 40 mil na południowy zachód od nich przez wody Morza Mindanao. W przodzie szły dwa niszczyciele, za nimi ciężkie krążowniki Nachi i Ashigara, lekki krążownik Abukuma, dwa inne niszczyciele zamykały szyk. O godzinie 3.15 zespół Shimy znalazł się w szkwale deszczowym i został bezskutecznie zaatakowany przez kuter PT-134. Japoński dowódca zwiększył prędkość do 26 węzłów, ale nie uchroniło to jego okrętów przed kolejnym atakiem kutra torpedowego. Tym razem Amerykanie mieli więcej szczęścia i uszkodzili krążownik Abukuma, który zredukował prędkość do 10 węzłów i pozostał z tyłu zespołu. O godzinie 4.10 okręty Shimy minęły dwie płonące części pancernika Fuso, a wiceadm. zameldował o przybyciu na pole bitwy. Następnie okręty minęły unieruchomiony niszczyciel Shigure i weszły w obszar gęstej zasłony dymnej. Doszło wówczas do zderzenia ciężkiego krążownika Nachi z płonącym kadłubem Mogami, w wyniku którego rufa tego pierwszego została niemal doszczętnie zniszczona, znacznie redukując prędkość okrętu.

Widok płonących resztek zespołu Nishimury musiał wstrząsnąć wiceadm. Shimą, który do tego momentu zamierzał dalej iść na północ i próbować przebić się do zatoki Leyte. Zapędy te ostudził szef sztabu, tłumacząc, że dalszy marsz w kierunku zatoki to pewny wyrok śmierci dla całego zespołu. Shima przyznał mu rację i zrobił zwrot o 180 stopni. O godzinie 4.40 Oldendorf wysłał w pościg za uchodzącymi Japończykami krążowniki lewego skrzydła i ostatni niezaangażowany jeszcze w walkę dywizjon niszczycieli złożony z sześciu jednostek oraz zażądał od wiceadm. Kinkaida ataków powietrznych. Pościg prowadzony był jednak bardzo opieszale i doprowadził jedynie do zatopienia poważnie uszkodzonego niszczyciela Asagumo. Ciężki krążownik Mogami zdołał ujść z pola bitwy, ale został po kilku godzinach zlokalizowany i zaatakowany przez amerykańskie samoloty. Odniesione podczas nalotu uszkodzenia okazały się na tyle poważne, że Japończycy zdecydowali się na zatopienie okrętu. Po przyjęciu załogi krążownika na pokład eskortującego go niszczyciela Akebono, Mogami został ostatecznie dobity japońską torpedą. Fatalny był również koniec lekkiego krążownika Abukuma, który zlokalizowany przez samoloty wroga został zatopiony o godzinie 12.42. Z cieśniny Surigao zdołały wrócić do portów jedynie ciężkie krążowniki Nachi i Ashigara oraz kilka niszczycieli.

Podsumowanie

Bitwa w cieśninie Surigao zakończyła się całkowitą klęską Japończyków. Flota Cesarska utraciła w niej dwa pancerniki, ciężki i lekki krążownik oraz kilka niszczycieli. Zginęło ponad tysiąc japońskich marynarzy. Amerykanie utracili tylko niewielki kuter torpedowy, a kilka okrętów zostało mniej lub bardziej uszkodzonych. Straty wśród amerykańskich załóg to 39 zabitych i 114 rannych.

Japończycy stracili jakąkolwiek szansę na odniesienie sukcesu w tej bitwie w chwili, w której wiceadm. Nishimura podjął decyzję o samotnym rejsie w kierunku zatoki Leyte. Pozbawiony wsparcia sił głównych wiceadm. Kurity zespół Nishimury musiał zmierzyć się z przeważającymi siłami wroga w niekorzystnych warunkach wąskiej cieśniny. Przyjęty przez japońskiego dowódcę szyk liniowy jeszcze bardziej uwypuklał przewagę przeciwnika. W decydującym momencie bitwy dziobowa artyleria pancernika Yamashiro i ciężkiego krążownika Mogami musiała zmierzyć się z sześcioma pancernikami i ośmioma krążownikami jednocześnie. Wynik tego starcia mógł być tylko jeden. Wydaje się też, że nawet połączenie zespołów Nishimury oraz Shimy nie zmieniłoby wiele na polu bitwy, a doprowadziłoby jedynie do jeszcze większej klęski japońskiej floty.

  • WSTECZ
  • DO GÓRY
  • DALEJ
Copyright © 2007−2017 by historycznebitwy.info | All rights reserved. | Design by Misiek