Top
STRONA GŁÓWNA
BITWY
KSIĘGA GOŚCI
MAPA STRONY

Ofensywa rzymska w I w. p.n.e.

Jednym z celów polityki zagranicznej cesarza Oktawiana Augusta było oparcie granic Imperium Rzymskiego o naturalne przeszkody terenowe. Od południa cesarstwo było ograniczone nieprzebytymi pustyniami, granicą zachodnią było wybrzeże Atlantyku. Zabiegi dyplomatyczne cesarza doprowadziły do zawarcia przymierza z królestwem Partów, odzyskania utraconych przez Krassusa i Pompejusza znaków legionowych oraz ustalenia stref wpływów obu państw. W ten sposób została zabezpieczona granica wschodnia. Sprawą otwartą pozostało ustalenie granic północnych. Cesarz planował oparcie ich na dwóch wielkich rzekach: Renie i Dunaju.

Druzus Starszy

Druzus Starszy

Gdy Rzymianie zajęci byli podbojem krain leżących na południowym brzegu Dunaju, w Germanii wpadł w zasadzkę i został wycięty niemal w pień Legion V, a znaki legionowe wpadły w ręce barbarzyńców. Pomszczenie tej zniewagi cesarz powierzył swojemu pasierbowi Druzusowi Starszemu.

W 13 r. p.n.e. Druzus został namiestnikiem trzech prowincji galijskich. Swoje rządy rozpoczął od oszacowania prowincji i nałożenia na nie podatków. W tym samym roku Rzymianie podbili lewobrzeżne plemiona germańskie oraz urządzili kilka wypraw na drugi brzeg Renu, ale nie były to jeszcze działania zakrojone na wielką skalę. Wzdłuż rzeki założono kilka obozów zimowych, a między nimi powstawały mniejsze posterunki rzymskie. W ten sposób Rzymianie osłonili prowincje galijskie przed atakami Germanów zza Renu. Ale najważniejsze okazały się wykonane w tym roku prace ziemne. Druzus rozkazał wykopanie kanałów łączących odnogi Renu u podnóża Wyspy Batawów z Mozą i dalej z zatoką, której brzegi zamieszkiwali Fryzowie. Jednocześnie w portach północnej Galii budowano flotę transportową zdolną do przetransportowania kilku legionów jednocześnie. Porośnięta gęstymi lasami Germania, pozbawiona większych dróg lądowych, miała zostać ujarzmiona przy wykorzystaniu dróg wodnych.

Plan podboju Germanii przy wykorzystaniu dróg wodnych wymagał opanowania ujścia Renu, czyli ziem zamieszkanych przez plemiona Fryzów. W 12 r. p.n.e. flota rzymska wyszła w morze i wzięła kurs na zachód. Desant legionów nie obył się bez strat (w czasie lądowania rozpętała się burza), ale zaskoczeni Fryzowie nie byli mimo to wstanie odeprzeć najeźdźców. Obrońcy zostali pokonani w kilku potyczkach i musieli wycofać się ze swoich najlepszych terenów na mokradła. Spędzenie zimy na bagnach do przyjemnych nie należało, ponadto groziło głodem (z pól opanowanych przez Rzymian nie zebrano plonów), a na odwrót napastników się nie zanosiło (flota rzymska na skutek niepomyślnych warunków pogodowych doznała poważnych strat). W takiej sytuacji Fryzowie zostali zmuszeni do przyjęcia oferty rozejmu. W zamian za zachowanie ustroju, władzy, wolności osobistej oraz ochronę przed innymi plemionami germańskimi, zobowiązali się płacić daninę, naprawić rzymską flotę i wspomóc Rzymian dodatkowymi oddziałami.

Rzymska trirema

Rzymska trirema

Opanowanie ujścia Renu pozwoliło Rzymianom na rozwinięcie skrzydeł. Plany Druzusa zakładały dotarcie legionów do zachodnich brzegów Łaby. Tak ambitne założenie było wymuszone dotychczasową taktyką Germanów, którzy, jeśli tylko mogli, unikali walki z Rzymianami, uciekali w głębokie lasy i wracali do swoich siedzib po odwrocie napastników. Tym razem miało być inaczej, Rzymianie chcieli dotrzeć na głębokie tyły Germanów, ale to wymagało szybkości działania. Główny atak rzymski miał posuwać się wzdłuż płynących ze wschodu na zachód rzek Lippe i Ruhry. Na odcinku 200 km zaopatrzenie miała dowozić flota, potem legioniści musieli nieść je na swoich barkach.

Główne uderzenie wyszło z obozu Vetera. Atak główny był wspomagany przez legiony legatów i wojska Fryzów nacierające na lewym skrzydle. Rzymianie bezlitośnie palili, grabili i mordowali, gdyż przyjęto niszczycielski charakter wojny. Główne siły Druzusa szybko posuwały się naprzód i dotarły do ziem Marsów, a siły pomocnicze osiągnęły ziemie Brukterów. Dziesiątki tysięcy uchodźców uciekały na ziemie Cherusków, ale wielu się to nie udało i w najlepszym razie skończyli jako niewolnicy.

Rzymianie nie poprzestali na tych zdobyczach i kontynuowali marsz na wschód. Dla mieszkających tam Cherusków było to całkowitym zaskoczeniem, nic dziwnego, że nie byli oni przygotowani do obrony. W kraju zapanował chaos pogłębiany przez rzesze uciekinierów. Nie widząc innej możliwości, starszyzna Cherusków poprosiła o pokój. Rok 11 p.n.e. zakończył się dotarciem Rzymian do Wezery.

Dorzecze Renu

Dorzecze Renu

Wiosną następnego roku Rzymianie rozpoczęli kolejną ofensywę. Tym razem posuwali się w pasie ziem położonym 120 km na południe od terenów poprzednich działań, wzdłuż rzeki Men, a głównym celem były plemiona Tenkterów i Chattów. Chattowie uchodzący za świetnych wojowników postanowili stanąć do otwartej bitwy. Nie znamy miejsca i przebiegu starcia, wiemy natomiast, że bitwę wygrali legioniści. Pokonane plemiona złożyły broń i poddały się Rzymianom. Oznaczało to, że część Germanii od Morza Północnego po Las Hercyński między Renem a Wezerą znalazła się pod panowaniem rzymskim.

Pokonanie dotychczasowych przeciwników nie oznaczało jeszcze podbicia całej Germanii. Do tej pory Rzymianie walczyli z plemionami, które dysponowały mniejszą liczbą wojowników niż wynosiła liczebność legionów. Najsilniejsze związki plemienne (Swebowie, Longobardowie i Markomani) do tej pory zachowały neutralność, ale trwałość rzymskich zdobyczy terytorialnych w Germanii zależała od ich nastawienia w przyszłości. Ponadto Wezera nie nadawała się na rzekę graniczną. Dopiero sieć garnizonów granicznych położonych nad Łabą mogłaby stanowić granicę Imperium Rzymskiego w Europie Środkowej.

W 9 r. p.n.e. Druzus wyruszył wzdłuż Menu w kierunku ziem Markomanów. Germanie zostali pokonani w bitwie, ale nie poddali się, lecz wycofali na wschód. Następnie Druzus zaatakował Hermundurów i dotarł do Łaby, był to jednak koniec zdobyczy ambitnego Rzymianina. W czasie letniej kampanii Druzus spadł z konia, złamał nogę i trzydzieści dni później zmarł.

Następcą Druzusa został jego starszy brat, Tyberiusz. Przez dwa lata kontynuował dzieło brata, aż do prawie całkowitego podboju Germanii. Problem polegał jednak na tym, że aby Germanię można było uznać za nową prowincję Rzymu, musiałaby ona wcześniej przejąć chociaż podstawowe urzędy i instytucje społeczne. W Germanii nie było jednak miast, struktur państwowych, urzędników, a ludność nie miała odpowiedniej mentalności do prowadzenia spokojnego, osiadłego trybu życia. Do zmiany takiego stanu rzeczy potrzeba było czasu i wymiany pokoleń. Mimo to pozwolono Tyberiuszowi na odbycie tryumfu, ogłoszono pokój światowy, a uroczystościom i igrzyskom nie było końca.

  • WSTECZ
  • DO GÓRY
  • DALEJ
Copyright © 2007−2017 by historycznebitwy.info | All rights reserved. | Design by Misiek