Top
STRONA GŁÓWNA
BITWY
KSIĘGA GOŚCI
MAPA STRONY

Zwycięstwa Gajusza Mariusza

Reforma rzymskiej armii

Po katastrofalnej klęsce pod Arausjo wyższa kadra dowódcza wywodząca się z arystokratycznych rodów straciła w końcu zaufanie ludu rzymskiego. Nikt już nie wierzył w kompetencje wojskowe członków senatorskich rodów. W 104 r. p.n.e. na stanowisko konsula został wybrany, pochodzący z ekwickiego rodu, zwycięzca z Afryki, Gajusz Mariusz. Dla równowagi senat przegłosował na stanowisko drugiego konsula swojego kandydata − Gajusza Flawiusza Fimbrię.

Gajusz Mariusz

Gajusz Mariusz

Germanie popełnili poważny błąd i dali Rzymianom dwa lata spokoju. Gajusz Mariusz wykorzystał ten czas do zreformowania armii. Biorąc pod uwagę siłę przeciwnika rzymski konsul zaciągnął podwójną armię konsularną (40 000 ludzi). Jako kryterium poboru brał pod uwagę głównie cechy fizyczne kandydata, a nie jego pochodzenie. Do armii zaciągnął wielu ochotników pochodzących z najuboższych warstw społeczeństwa i niewolników, co przed Mariuszem było rzeczą nie do pomyślenia. Żołnierze dostali od państwa broń, którą spłacali z żołdu, służyli także w zamian za obietnicę nadania ziemi po zakończeniu służby, która trwała 16 lat. Oznacza to, że armia Mariusza stała się wojskiem zawodowym.

Zasadniczym zmianom uległ także kształt legionu. Konsul ujednolicił uzbrojenie żołnierzy tzn. wszyscy legioniści byli teraz ciężkozbrojną piechotą uzbrojoną w krótkie miecze i oszczep (pilum), co znacznie zwiększyło siłę uderzeniową armii. Mariusz zrezygnował także z podziału legionu ze względu na wiek żołnierzy oraz z podziału legionu na manipuły i zastąpił go podziałem na kohorty (1 kohorta = 3 manipuły).

Bitwa pod Aquae Sextiae (102 r. p.n.e.)

Przez kilka kolejnych lat lud wybierał Mariusza na konsula. Mariusz udał się ze swoją armią na północ, do Galii Zaalpejskiej, gdzie postanowił przyjąć spodziewany atak Germanów. Ponieważ przeciwnik nie nadchodził konsul zbudował dobrze obwarowany i zaopatrzony obóz, w międzyczasie ćwicząc żołnierzy. W końcu, w 102 r. p.n.e., nadeszli oczekiwani barbarzyńcy. Tym razem Germanie mieli rzeczywisty zamiar najechania Italii. W celu ułatwienia sobie przeprawy przez Alpy i zaopatrzenia armii podzielili swoje siły na dwie części. Teutoni wybrali drogę nad morzem przez kraj Allobrogów i Ligurię, czyli szlak, na którym czekał Mariusz, natomiast Cymbrowie wybrali okrężną drogę przez Alpy.

Mariusz nie zamierzał wydawać bitwy w otwartym polu. Jego armia była mniej liczna, więc łatwiej jej było odpierać ataki zza wałów obozu, ponadto konsul nie ufał do końca w męstwo swoich ludzi. Poza tym wiedział, że ogromna rzesza przeciwników będzie miała spore trudności z wyżywieniem się w ogołoconej przez Rzymian okolicy. Po pewnym czasie Germanie nie mogąc wywabić przeciwnika do otwartej bitwy, zaatakowali umocnionych Rzymian. Szturm został krwawo odparty niemal bez strat własnych. Ponieważ nic nie wskazywało na to, że kolejne szturmy mogłyby zakończyć się sukcesem, Germanie postanowili ominąć obóz i udać się w kierunku Alp, do Italii. Mariusz wyruszył za przeciwnikiem, zachowując bezpieczną odległość, a ponieważ jego żołnierze byli znacznie mniej obciążeni od Germanów, więc bez trudu dotrzymywali im kroku.

Teutoni

Teutoni

Obie armie przybyły w okolice miejscowości Aquae Sextiae i założyły obozy. Rzymianie zajęli pagórek o stromych podejściach oddzielony od obozu przeciwnika niewielką doliną, wąskim pasem równinnym i rzeczką. Mariusz zakładał, że Germanie palą się do bitwy jeszcze bardziej niż jego żołnierze i liczył na ich atak, natomiast sam nie zamierzał uderzać na obóz przeciwnika. Stało się tak szybciej niż planował: rzymska służba obozowa wysłana po wodę do pobliskiej rzeczki napotkała kąpiących się w niej Germanów. Obie strony były zupełnie nie przygotowane do bitwy, dlatego też doszło tylko do krótkiej walki, ale niespodziewane starcie zaalarmowało żołnierzy obu stron, którzy pobiegli nad rzeczkę. 30 000 wojowników z plemienia Ambronów, nie czekając na resztę germańskich sił, rozpoczęło forsowanie przeszkody wodnej z zamiarem uderzenia na czekających po drugiej stronie Rzymian. Mariusz wpuścił część sił wroga na swój brzeg po czym wydał rozkaz ataku. Atakujący z góry Rzymianie bez trudu rozbili wciąż przeprawiających się Ambronów, zmuszając ich do odwrotu, który przerodził się w paniczną ucieczkę. Wybito znaczną część atakujących Germanów i choć było to wielkie zwycięstwo, Mariusz wiedział, że pokonał dopiero niewielką część wrogich sił.

Rzymski dowódca nie pozwolił swoim ludziom świętować zwycięstwa, zamiast tego Rzymianie przez całą noc kończyli obwarowywać swój obóz. Germanie popełnili poważny błąd i nie atakowali przez cały następny dzień. W tym czasie Rzymianie skończyli sypanie wałów i solidnie odpoczęli. Do rozstrzygającej bitwy doszło dopiero następnego dnia. O świcie Mariusz rozwinął swoje siły przed obozem, chcąc w ten sposób sprowokować Germanów do ataku pod górę. Jego plan powiódł się całkowicie: wojska Teutonów dufne w swoją przewagę liczebną uderzyły na szeregi Rzymian. Mariusz pozwolił Germanom podejść bardzo blisko rzymskich pozycji i dopiero wtedy wydał rozkaz ataku. Na szeregi Teutonów spadł deszcz oszczepów, pierwsze linie Germanów zostały zdziesiątkowane, ponadto zmęczeni biegiem pod górę wojownicy nie mieli dość sił do zadawania ciosów. Uderzenie wypoczętych Rzymian rozbiło szyki przeciwnika i zmusiło go do odwrotu na równinę, gdzie germańscy dowódcy próbowali uporządkować szyki. Walka wyrównała się, ale tylko na chwilę. Na tyły Teutonów spadł atak 3000 ciężkozbrojnych legionistów, których przed bitwą Mariusz niepostrzeżenie wysłał do pobliskiego lasku. Rozpoczęła się rzeź Germanów. Zginęło lub dostało się do niewoli ponad 100 000 Teutonów. Za uciekającymi niedobitkami wyruszyły w pościg żądne zemsty plemiona galijskie. Zagrożenie ze strony Teutonów zostało zażegnane.

Bitwa pod Vercellae (101 r. p.n.e.)

W 101 r. p.n.e. Gajusz Mariusz po raz kolejny został konsulem. Na stanowisko drugiego konsula wybrano Maniusza Akwiliusza, ale drugą armią konsularną dowodził konsul z roku 102 p.n.e. − Kwintus Lutacjusz Katulus. Zadaniem Katulusa było zablokowanie alpejskich przełęczy i niedopuszczenie wroga w głąb Italii. Okazało się jednak, że jego siły są na to zbyt skromne, dlatego Katulus postanowił wycofać się na południe, by zablokować przeprawy na rzece Adydze i tam czekać na przeciwnika. Cymbrowie nadeszli zgodnie z oczekiwaniami Rzymian, ale zamiast zaatakować przez rzekę (jak zakładał konsul), Germanie postanowili zbudować most. Z zadaniem tym uporali się tak sprawnie, że armia rzymska zwątpiła w możliwość odniesienia sukcesu. Spanikowane legiony zaczęły odwrót jeszcze przed rozpoczęciem walki. Katulus, by zachować twarz, wydał rozkaz odwrotu.

Monety rzymskie wybite w 102 i 101 r. p.n.e.

Monety rzymskie wybite
w 102 i 101 r. p.n.e.

Na pomoc wezwano Gajusza Mariusza i jego legiony. Do połączenia obu rzymskich armii doszło nad Padem. Wkrótce żołnierze Katulusa i Mariusza zagrodzili najeźdźcom drogę. Cymbrowie dowiedziawszy się o klęsce Teutonów zdecydowali się stanąć przeciwko Rzymianom samotnie, na miejsce bitwy wybrano równiny pod Vercellae, na wschód od dzisiejszego Mediolanu. W środku szyku rzymskiego stanęły wojska Katulusa (20 300 ludzi), a na skrzydłach zajęła pozycję podzielona na pół armia Mariusza (32 000 żołnierzy). Cymbrowie ustawili się w głębokim ugrupowaniu, szerokim na 5 km. Na prawym skrzydle Germanów stanęła jazda (podobno 15 000 wojowników uzbrojonych na wzór celtycki − w pancerze i hełmy).

Nie wiadomo kto zaatakował pierwszy. Wiadomo natomiast, że tuż przed zwarciem Rzymianie (tradycyjnie) obrzucili przeciwnika ciężkimi oszczepami, po czym gwałtownie natarli by walczyć na miecze. W takim starciu długie włócznie germańskie były niemal bezużyteczne, a krótkie miecze rzymskie śmiertelnie niebezpieczne. Legioniści zdołali rozerwać germańskie szyki i nie dając przeciwnikowi chwili wytchnienia, rozpoczęli spychanie go w kierunku wałów i wozów obozowych. Tam Cymbrowie nie znaleźli oparcia, gdyż, jak podaje Plutarch, kobiety, woląc śmierć od niewoli, zaczęły zabijać uciekających mężczyzn, a potem zadały śmierć dzieciom i sobie. Po bitwie naliczono ciała 120 000 zabitych, a do niewoli dostało się zaledwie 60 000 ludzi. Problem najazdu Cymbrów i Teutonów został rozwiązany.

  • WSTECZ
  • DO GÓRY
  • DALEJ
Copyright © 2007−2017 by historycznebitwy.info | All rights reserved. | Design by Misiek