Top
STRONA GŁÓWNA
BITWY
KSIĘGA GOŚCI
MAPA STRONY

Wielkie klęski Rzymian

Jednoczesne wojny w Europie, Azji i Afryce pod koniec II w. p.n.e. doprowadziły Republikę Rzymską do poważnego kryzysu mobilizacyjnego. Problemem imperium nie był brak ludzi spowodowany wyczerpaniem się zasobów ludzkich, ale fakt znacznego wzbogacenia się społeczeństwa, co doprowadziło do znacznego spadku liczby średniozamożnych obywateli, którzy stanowili trzon ciężkiej piechoty legionowej. Oprócz tego Rzym miał kłopoty z kadrą dowódczą: ostatnim wielkim wodzem tych czasów był Scypion Afrykański Młodszy (zdobywca Kartaginy). Scypion jednak już nie żył, a Republika nie doczekała się godnego następcy. Kłopoty wyższej kadry oficerskiej bardzo dobrze obnażyła wojna z królem Jugurtą. Niekompetentni dowódcy kilka razy niemal doprowadzili do klęski, mimo posiadanej przewagi sił, a końca wojny wciąż nie było widać.

Imperium Rzymskie w 100 r. p.n.e.

Imperium Rzymskie
w 100 r. p.n.e.

Kilka (lub kilkanaście) lat wcześniej niektóre plemiona germańskie zamieszkujące północną część Europy Środkowej postanowiły poszukać atrakcyjniejszych terenów. Cymbrowie, Teutoni, Ambronowie, Atuatukowie i inne nieznane z nazwy plemiona wyruszyły całymi rodzinami i z całym dobytkiem na zachód w kierunku Galii. Była to ponad milionowa rzesza ludzi, w skład której wchodziło nawet 300 000 wojowników (taką liczbę podał ostrożny zazwyczaj Plutarch) − żadna ówczesna armia nie była wstanie wystawić podobnie licznej armii. Galijskie plemiona, nie mogąc sprostać najeźdźcom w polu, schroniły się do twierdz i tam postanowiły przeczekać najazd Germanów. Twierdzę przygotowaną na wypadek wojny miało każde plemię. Mogła ona pomieścić ludzi oraz zapasy. Dobrze zaopatrzeni obrońcy mogli wytrzymać kilkutygodniowe, a nawet kilkumiesięczne oblężenie. Ich problem polegał jednak na tym, że Germanom nigdzie się nie śpieszyło. Najeźdźcy zajmowali dany teren i żyli na jego koszt aż do całkowitego spustoszenia krainy, czyli do czasu wyczerpania się zapasów żywności, po czym przenosili się w inne miejsce. W tym czasie w twierdzach (oppidach) panował głód i niejednokrotnie dochodziło tam do aktów ludożerstwa.

Zamieszanie w Galii było korzystne dla Rzymu. Republika prowadziła w tym czasie wojnę z galijskimi Allobrogami, w wyniku której z ziem położonych nad dolnym Rodanem uczyniła swoją prowincję. Rzymianie rozszerzali także swoje wpływy w Alpach, ponieważ panowanie nad samymi przełęczami nie dawało należytej kontroli i uniemożliwiało wcześniejsze przygotowanie się do odparcia ewentualnego najazdu. W roku 113 p.n.e. konsul Papiriusz Karbon otrzymał w końcu szansę zmierzenia się z nowym przeciwnikiem (Teutonami), którzy najechali na sprzymierzone z Rzymem plemię Noryków w Alpach Wschodnich. Senatowi chodziło jedynie o zabezpieczenie przełęczy, ale żądny sławy konsul podstępnie zaatakował przeciwnika, mimo iż ten obiecał opuścić tereny Noryków. Do starcia doszło pod Noreją. Podstęp nie zdał się na wiele, Rzymianie zostali rozbici, a niedobitki legionów zmuszone do wycofania się w lasy.

Wędrówka Cymbrów i Teutonów

Wędrówka Cymbrów i Teutonów

Germanie nie wykorzystali zwycięstwa pod Noreją i zawrócili do Galii, gdzie kręcili się do 109 r. p.n.e. Wtedy zażądali od senatu rzymskiego ziemi, na której mogliby osiedlić się na stałe. Rzymianie oczywiście odmówili i wysłali przeciw Germanom legiony pod wodzą konsula Marka Juniusza Sylanusa, który poniósł jednak klęskę. Germanie i tym razem zawrócili z powrotem do Galii, ale porażkę Rzymu postanowili wykorzystać Galowie. W 107 r. p.n.e. Lucjusz Kassjusz poniósł klęskę w bitwie z Tygurynami, a ocaleli żołnierze zostali zmuszeni do przejścia pod jarzmem, co było jedną z najhaniebniejszych kar.

Po kolejnej klęsce Rzymian, Cymbrowie i Teutoni zwrócili w końcu większą uwagę na ziemie Republiki. Germanie opuścili Galię niezależną i przybyli do kraju Allobrogów, czyli do nowej prowincji rzymskiej. Senat nauczony trzema kolejnymi klęskami, że armia konsularna wzmocniona sojusznikami (łącznie do 20 000 ludzi) jest za słaba, wysłał tym razem armię liczącą 80 000 żołnierzy. Legiony pod rozkazami konsula Gnejusza Manliusza Maksimusa wyruszyły w 105 r. p.n.e. naprzeciw Germanom. Do decydującej bitwy doszło pod Arausjo. Z przekazów Liwiusza wynika, że Rzymianie ponieśli tam największą klęskę w dotychczasowej historii imperium. Zginęło 80 000 żołnierzy i 40 000 służby obozowej, czyli cała armia (większość współczesnych historyków uważa te liczby za niewiarygodne!). Germanie po efektownym pokazie siły zadowolili się życiem na koszt zdobytej prowincji po czym udali się do Hiszpanii.

  • WSTECZ
  • DO GÓRY
  • DALEJ
Copyright © 2007−2017 by historycznebitwy.info | All rights reserved. | Design by Misiek