Top
STRONA GŁÓWNA
BITWY
KSIĘGA GOŚCI
MAPA STRONY

Dzień 3 − zagłada legionów

Zasadzka u stóp wzgórza Kalkriese

Sytuacja Rzymian o świcie trzeciego dnia była fatalna. Gwałtowna ulewa uniemożliwiła legionistom spożycie ciepłych posiłków. Zmęczenie dwoma dniami walk − ogromne. Sprzęt był w kiepskim stanie: tarcze nasiąknęły wodą i ważyły kilka dodatkowych kilogramów, cięciwy rozmiękły od wody i nie nadawały się do użycia, sandały oblepione błotem znacznie utrudniały marsz. Teren zostawiał wiele do życzenia: niby udało im się wyjść z największych kompleksów leśnych i opuścić najbardziej strome wzgórza, ale równiny jakie mieli przed sobą w dużej części były terenami podmokłymi lub bagnami. Do marszu pozostawał pas o szerokości 140−200 metrów, który ciągnął się brzegiem moczarów i wzgórz ze wschodu na zachód. Niewielką nadzieję na poprawę sytuacji dawał fakt, że był to już obszar zamieszkany, więc gdzieś w pobliżu powinny znajdować się pola i pastwiska, na których możliwie byłoby pełne rozwinięcie armii.

Zasadzka u stóp wzgórza Kalkriese

Zasadzka u stóp wzgórza Kalkriese

Germanie zdawali sobie sprawę, że Rzymianie, choć wykrwawieni, nie są jeszcze pobici i za wszelką cenę postanowili nie wypuszczać ich na otwartą przestrzeń. Odkrycia archeologiczne w okolicach wzgórza Kalkriese wskazują, że właśnie tam doszło do ostatecznej klęski armii Warusa. Wzgórze jest najbardziej na północ wysuniętym wzniesieniem Lasu Teutoburskiego, dalej rozciągają się Wielkie Bagna. Wzgórze wznosi się na wysokość 100 m od poziomu drogi i rozciąga się na 6 km na osi wschód-zachód i na 5 km na osi północ-południe.

W okolicy wzgórza Kalkriese linia lasu znacznie oddalała się od drogi tworząc spore połacie bezleśnego terenu. Chcąc zawęzić dogodny dla Rzymian teren, Germanie naprędce usypali wzdłuż drogi wał i wzmocnili go palami i gałęziami. Szacuje się, że wał miał długość 400−500 m, ale mógł być dłuższy. Zadaniem wału było zwężenie przejścia oraz powstrzymywanie groźnych kontrataków legionistów. W zamyśle Germanów miało to być miejsce ostatecznej rozprawy z Rzymianami.

Arminiusz dysponował około 40 000 wojowników, więc mógł sobie pozwolić na podział sił. Część jego ludzi miała zagrodzić Rzymianom drogę, część miała nie dopuścić do obejścia wału od południa, a inna grupa wojowników musiała zamknąć przeciwnikowi drogę ucieczki. Na otoczonych z trzech stron wrogów, w dogodnym momencie (tzn. po zaangażowaniu w walkę wszystkich rzymskich oddziałów), od północy miało spaść dobijające uderzenie ukrytych w pobliskim lasku świeżych sił. Całkowicie okrążeni Rzymianie mieli pójść w rozsypkę i zostać wybici lub wzięci do niewoli.

Przez kilka pierwszych godzin Rzymianie maszerowali w kierunku przygotowanej przez barbarzyńców zasadzki. Po pokonaniu 10 km, prowadząc ciągłą walkę, doszli w końcu w okolice wzgórza Kalkriese. Wydawało się, że plan przebicia się sprawdza. Tego dnia legioniści nie mieli większych problemów z odpieraniem niezbyt zajadłych ataków. Ale to był po prostu plan barbarzyńców: nie dać odpocząć, dopuścić w miejsce zasadzki i tam wyciąć wroga.

Eliminacja legionów

Eliminacja legionów

W końcu oczom Rzymian ukazał się usypany wał ziemny, a zaraz potem na czoło rzymskiej kolumny uderzyła pierwsza grupa wojowników. Atak odparto, do kontrataku ruszyło kilka kohort, a ponieważ rozwijał się on nadzwyczaj dobrze, Rzymianie rozpoczęli także szturmowanie wału. Część kohort spróbowała obejść wał albo z lewej, albo z prawej strony, odsłaniając w ten sposób swoje flanki. W tym momencie uderzyła grupa wojowników, która miała za zadanie odciąć Rzymianom drogę ucieczki wzdłuż drogi. Gdy wszystkie kohorty były związane walką, na tyły legionów uderzyła grupa wojowników zamykająca pierścień okrążenia. Jazda rzymska spróbowała wyrwać się z kotła, ale większa jej część zginęła w czasie odwrotu.

Sytuacja piechoty była beznadziejna. Wiele z odciętych kohort systematycznie wybijano. Kontrataki Rzymian kończyły się źle. Wódz naczelny został ranny. Gdy Warus zdał sobie sprawę, że to już koniec, nie chcąc wpaść w ręce wroga, popełnił samobójstwo. W tym momencie jednolite dowództwo armii rzymskiej przestało istnieć. Spora część żołnierzy postanowiła przebić się na północ i uciec na bagna. Większość z nich padła. Reszta żołnierzy straciła ochotę do walki lub nie miała na nią sił. Niektórzy popełnili samobójstwo, kilkuset niedobitków dostało się do niewoli. Bitwa dobiegła końca.

Po bitwie

Zwycięstwo Germanów było całkowite. Wycięto w pień trzy legiony. Z masakry ocalało zaledwie kilkunastu ludzi, którzy zdołali dotrzeć do Renu. Wziętych do niewoli trybunów i centurionów zabijano. Z nielicznych ocalałych szeregowych żołnierzy uczyniono niewolników. Zdobyto ogromne łupy, 20 000 kompletów uzbrojenia, wszystkie sztandary kohort, manipułów i oddziałów jazdy oraz orły wszystkich legionów.

Ale prócz dóbr materialnych Germanie wywalczyli także wolność. Cała Germania zerwała się przeciw Rzymianom. Wszędzie oblegano i wycinano garnizony okupacyjne (w sumie wybito 24 kohorty wojsk posiłkowych). Tylko dwa garnizony zdołały uciec za Ren: była to dwulegionowa armia Lucjusza Noniusza Asprenasa oraz garnizon z Aliso pod wodzą Lucjusza Cedycjusza. Cała administracja prowincji została zniszczona. Podbój Germanii trzeba było zaczynać od nowa.

  • WSTECZ
  • DO GÓRY
  • DALEJ
Copyright © 2007−2017 by historycznebitwy.info | All rights reserved. | Design by Misiek