Top
STRONA GŁÓWNA
BITWY
KSIĘGA GOŚCI
MAPA STRONY

Przebieg wojny

Oblężenie Smoleńska

W 1609 r. Smoleńsk był jedną z najpotężniejszych rosyjskich fortec. Twierdza stała na straży tzw. „bramy smoleńskiej” − najdogodniejszej drogi do ataku zarówno na Moskwę jak i Litwę, kontrolowała też kilka ważnych szlaków handlowych. Nic więc dziwnego, że o Smoleńsk toczyły się nieustanne wojny Moskwy i Litwy, a później Rosji z Rzeczpospolitą. Całkowita długość smoleńskich murów wynosiła 6.5 km, ich wysokość sięgała 10−15 metrów, a grubość dochodziła do 6 m. Co 150−300 metrów wznosiły się potężne baszty, których łącznie było 38. Najlepszy dostęp do twierdzy był od strony południowej i południowo-zachodniej. Od zachodu Smoleńsk chroniony był głębokim parowem i strumieniem, od północy Dnieprem, a od wschodu twierdzę osłaniały dwa stawy oraz płytki, lecz szeroki parów i strumień. Załoga twierdzy liczyła 5300 ludzi i 170 dział, ale w każdej chwili siły te mogły być wzmocnione kilkudziesięcioma tysiącami mieszczan. Dowódcą obrony był Michał Szein, który dobrze zaopatrzył fortecę w żywność i niezbędne do obrony materiały. W dniach 18−20 sierpnia zarządził mobilizację podległych mu sił, co wskazywało, że nie zamierza poddawać się bez walki.

Mury Smoleńska

Mury Smoleńska

Pierwsze oddziały polskie dowodzone przez Lwa Sapiehę przybyły pod Smoleńsk 29 września. Następnego dnia na miejsce dotarł hetman Żółkiewski razem ze swoim pułkiem i to on zajął się przygotowaniami do oblężenia, wyznaczył miejsce na obóz oraz przeprowadził rekonesans umocnień. 1 października pod mury Smoleńska przybył również Zygmunt III i część polskiej armii. Początkowo było to około 8000−9000 ludzi, ale w ciągu następnych dni siły polskie wzrosły do 12 000, a po trzech tygodniach liczyły już 17 000 żołnierzy, głównie jazdy. W celu zrekompensowania małej ilości piechoty dowództwo polskie wezwało pod twierdzę Kozaków zaporoskich. Szacuje się, że podczas kampanii ich ilość wyniosła nawet 30 000 ludzi.

Na radzie wojennej, która miała miejsce 2 października, podjęto decyzję o szturmie. Hetman Żółkiewski początkowo popierał ten plan, lecz podczas prywatnej audiencji próbował przekonać króla do zaniechania ataku, ale nic nie wskórał. Atak miał zostać poprowadzony z dwóch stron jednocześnie, przy czym uderzenie piechoty i spieszonej jazdy miały poprzedzić akcje oddziałów minerskich, które miały wysadzić bramy. Szturm rozpoczął się o świcie 4 października 1609 r. pod osłoną ognia artylerii. Oddziały minerskie podeszły do twierdzy od strony bramy Abramowskiej oraz Kopystyńskiej, ale zniszczeniu uległa tylko ta pierwsza. Niestety wyczyn ten poszedł na marne, ponieważ trębacze, którzy mieli dać sygnał pozostałym oddziałom, gdzieś zniknęli. Rosjanie zdali sobie sprawę, że mają do czynienia tylko z nielicznym oddziałem minerów, przeszli więc do kontrataku, wyparli napastników poza obręb murów, szybko załatali powstały wyłom i wzmogli czujność.

Rozpoczęło się regularne oblężenie twierdzy smoleńskiej. Po pierwszym nieudanym ataku zaniechano większych szturmów i ograniczono się głównie do ostrzału artyleryjskiego, nie wyrządził on jednak obrońcom większej szkody. Hetman Żółkiewski zaproponował pozostawienie pod Smoleńskiem niewielkiej części sił, natomiast większością armii chciał ruszyć na Moskwę, ale król nie wyraził na to zgody.

Oblężenie przeciągało się i nadeszła ostra rosyjska zima. Mróz, głód oraz choroby dziesiątkowały oblężonych, którym brakowało wody, soli i opału. Uciekinierzy z miasta donosili o upadającym morale obrońców, ale mimo kilku propozycji honorowej kapitulacji, dzięki nieprzejednanej postawie Michała Szeina, twierdza broniła się nadal. Trudna sytuacja panowała także w polskim obozie. Zimno, dezercja i choroby uszczuplały nieliczne siły królewskie, szczególnie ilość niezbędnej do szturmów piechoty. Prace saperskie nie przynosiły spodziewanych rezultatów, a działa oblężnicze miały nadejść z Rygi dopiero pod koniec maja.

Sytuacji Polaków nie poprawiał też narastający konflikt między Stanisławem Żółkiewskim, zwolennikiem uderzenia na Moskwę, a Lwem Sapiehą, do którego dołączyli Potoccy. Hetman Żółkiewski był najwyższym rangą oficerem, ale ponieważ w obozie obecny był król, to on podejmował ostateczne decyzje. Zygmunt III, chcąc zamknąć usta przeciwnikom wojny, którzy zarzucali mu zaangażowanie się w konflikt jedynie w celu realizacji własnych celów dynastycznych, wciąż stał po stronie zwolenników oblężenia Smoleńska.

Rozproszenie tuszyńskiego zgrupowania

Działania wojenne na początuku 1610 r.

Działania wojenne na początuku 1610 r.

Sytuacja w obozie tuszyńskim była równie zła. Wkroczenie wojsk królewskich na teren przeciwnika i prowadzone rozmowy z Szalbierzem oraz jego ludźmi doprowadziły do rozruchów wewnętrznych w podmoskiewskim obozie. Samozwaniec, obawiając się o własne życie, uciekł do Kaługi. Położenie tuszyńskich wojsk pogarszało się również z powodu działań połączonych sił Michała Skopina Szujskiego i Jakuba de la Gardie. Wzrastający nacisk rosyjsko-cudzoziemskich oddziałów na oblegające monastyr Troicko-Siergiejewski wojska starosty uświackiego Jana Piotra Sapiehy doprowadził w styczniu 1610 r. do zwinięcia oblężenia. 22 stycznia Sapieha wycofał się na Dymitrów, a jego śladem podążyły oddziały moskiewskie, które za pomocą warownych obozów tzw. ostrożków odcinały dowóz zaopatrzenia do Dymitrowa. Mimo trudnej sytuacji starosta uświacki zdołał utrzymać się przez miesiąc, ale pozbawiony jakiegokolwiek wsparcia sił tuszyńskich 8 marca spalił dymitrowski zamek i odszedł na Osipów, a stamtąd na Jawpol i Świrsz.

Odwrót Sapiehy pogorszył i tak już trudną sytuację podzielonych i skłóconych oddziałów tuszyńskich. W każdej chwili mogły one zostać zaatakowane przez stacjonujące w Moskwie wojska Wasyla Szujskiego, odbudowujący swoje wpływy Dymitr II odciął dowóz żywności znad Ugry i Oki, a na początku marca w ręce zwolenników cara wpadł Możajsk i tym samym droga odwrotu wojsk tuszyńskich na Smoleńsk została odcięta. Ponad to ostatnia droga odwrotu na Wołok i Osipów była zagrożona przez wojska moskiewskie. Opanowanie tego szlaku przez carskie oddziały zablokowałoby do reszty oddziały tuszyńskie pod Moskwą. Dlatego też zwalczający się przywódcy doszli do porozumienia, na mocy którego postanowili się wycofać. Odwrót na Wołok 7000−8000 żołnierzy rozpoczął się 16 marca i trwał dwa dni. Tam, po kilku następnych dniach, doszło do oddzielenia się kilku mniejszych oddziałów, jednak większość sił pozostała pod Osipowem. Doszło wówczas do rokowań z królem, ale Zygmunt III zgodził się przyjąć na swój żołd jedynie 2000 tuszyńczyków, co zwiększyło niezadowolenie żołnierzy. Część z nich wyruszyła do Kaługi, by ponownie służyć Szalbierzowi. W ten sposób postąpił starosta uświacki, choć wydaje się, że czynił to na polecenie Zygmunta III, który nie chciał całkowicie pozbywać się osoby Dymitra II.

Pod Osipowem pozostało około 4000−4500 ludzi pod dowództwem księcia Różyńskiego, a po jego śmierci − Aleksandra Zborowskiego. Siły te uległy dalszemu podziałowi: pod Osipowem pozostało 1500 tuszyńczyków i część Kozaków zaporoskich, reszta przeszła pod wieś Chlipin. Gdy wojska przeciwnika zajęły Zubcow, Zborowski bez walki wycofał się pod położoną między Wiaźmą a Carowym Zajmiszczem wieś Lipice.

Dalsze sukcesy carskiej armii

Po wycofaniu się tuszyńskiego zgrupowania, Rosjanie kontynuowali ofensywę przeciwko Szalbierzowi. W styczniu 1610 r. około 4500 żołnierzy pod dowództwem Jakuba Boratyńskiego połączyło się z nowym, trzytysięcznym oddziałem cudzoziemskim dowodzonym przez Edwarda Horna i rozpoczęło oczyszczanie południowych terenów prowincji twerskiej i północnych obszarów prowincji smoleńskiej. Inny, dowodzony przez Grzegorza Wałujewa i liczący 2000 ludzi oddział, ruszył w ślad za wycofującymi się wojskami tuszyńskimi. Wałujew zdołał opanować Wołok, skąd ciągłymi wypadami nękał oddziały Szalbierza stacjonujące pod Osipowem.

Strzelcy moskiewscy

Strzelcy moskiewscy

22 marca do oswobodzonej stolicy wkroczył triumfalnie Michał Skopin Szujski. Wedle zamysłów wodza był to pierwszy krok do pełnego uwolnienia państwa od obcej interwencji i plagi samozwańców. Następnym etapem miało być odblokowanie Smoleńska, wcześniej jednak Skopin rozpuścił większość wojsk, by dać im odpocząć. Tymczasem wydzielone oddziały opanowały kontrolowane przez Polaków miasta takie jak Rżew, Zubcow, Pogorołoje Gorodiszcze, Wołok i inne. Poprowadzenie dalszych działań uniemożliwiła Skopinowi jego niespodziewana śmierć 24 kwietnia 1610 r. komendę po zmarłym dowódcy objął brat cara, Dymitr Szujski.

Zapewne na przełomie kwietnia i maja ruszyły rosyjskie przygotowania do ofensywy na Smoleńsk. Pierwszymi etapami do odblokowania twierdzy miało być zdobycie Osipowa i Białej. 12 maja pod Osipów podszedł trzytysięczny oddział moskiewsko-cudzoziemski Grzegorza Wałujewa i Piotra de la Ville. W mieście stacjonowało około 1500 ludzi Zborowskiego i pewna liczba Kozaków zaporoskich. Sprzymierzeni przeprowadzili zaskakujący atak, który odparto z wielkim trudem. Po nieudanym szturmie rozpoczęło się oblężenie miasta. Brak nadziei na odsiecz i bunty Kozaków skłoniły Zborowskiego do odwrotu, który miał odbyć się o świcie 20 maja. Niestety wcześniej do obozu przeciwnika przedostało się kilku zdrajców, więc Rosjanie byli przygotowani i uderzyli na wycofujące się polskie oddziały. Doszło do zaciętej walki, w wyniku której oblężeni ponieśli ciężkie straty i ulegli rozproszeniu.

W tym samym czasie liczący 6500 żołnierzy moskiewskich i cudzoziemskich oddział pod dowództwem Jakuba Boratyńskiego oraz Edwarda Horna maszerował pod Białą, gdzie dotarł na początku czerwca. Broniący miasta starosta Aleksander Gosiewski wyszedł naprzeciw nadchodzącemu przeciwnikowi i rozbił jego straż przednią, lecz po nadejściu sił głównych musiał się wycofać. Szturm na miasto miał odbyć się 7 czerwca, ale nigdy do niego nie doszło, ponieważ wcześniej kilku żołnierzy cudzoziemskich przedostało się do Białej i poinformowało Gosiewskiego o planowanym ataku oraz o działających w mieście spiskowcach. Starosta szybko wpadł na właściwy trop i zniweczył poczynione przez nich przygotowania, a nieprzyjacielscy dowódcy odwołali szturm i przygotowywali się do regularnego oblężenia. Jednak na wieść o idącej od strony Smoleńska odsieczy oraz ataku na tabor wodzowie moskiewscy zarządzili odwrót na Rżew. Tam, w wybudowanym ostrożku, pozostawili część sił, natomiast z resztą armii udali się w kierunku Możajska, by połączyć się z głównymi siłami maszerującymi na Smoleńsk.

Koncentracja armii Szujskiego

Miejscem koncentracji głównych sił rosyjskich były okolice Możajska. Pierwsze pułki pod dowództwem kniaziów Andrzeja Galicyna i Daniło Mazeckiego przybyły tam już pod koniec kwietnia. Następne na miejscu koncentracji były oddziały Wasyla Buturlina, Grzegorza Puszkina oraz kniazia Iwana Chowańskiego. W połowie maja przybyły pod Możajsk dowodzone osobiście przez Dymitra Szujskiego, liczące 15 000 żołnierzy siły główne. Oddziały Jakuba Boratyńskiego i Edwarda Horna dołączyły do głównej armii, gdy ta maszerowała na Smoleńsk. W sumie strona moskiewska skoncentrowała pod Możajskiem 30 000 żołnierzy, ale jeśli uwzględnimy także wykorzystywanych do budowy umocnień chłopów, liczba ta wzrośnie o kolejne 10 000 zdolnych do walki ludzi. Należy jednak pamiętać, że 8000 tysięcy żołnierzy wchodziło w skład cudzoziemskich regimentów, a te służyły tylko za sowitą zapłatę. W pewnym momencie doszło nawet do odmowy dalszego marszu nieopłacanych żołnierzy i tylko zapewnienia cara o regulacji zobowiązań finansowych oraz ostra reakcja Jakuba de la Gardie, który kazał powiesić kilku buntowników, na powrót przywróciła dyscyplinę.

Zaciężny Szkot z armii Szujskiego

Zaciężny Szkot z armii Szujskiego

Na wieści, że cudzoziemskie oddziały maszerują jednak na wyznaczone miejsce koncentracji, Dymitr Szujski rozkazał stacjonującym w okolicach Osipowa ludziom Grzegorza Wałujewa i Fiodora Jeleckiego przejść w kierunku Carowego Zajmiszcza i rozpoznać siły polskie na przedpolu Smoleńska. Podczas wykonywania tego zadania Wałujew dowiedział się, że wojsko hetmana Żółkiewskiego wyszło w pole. Wówczas okopał się pod Carowym Zajmiszczem, powiadamiając jednocześnie o zaistniałych wydarzeniach Dymitra Szujskiego.

Koncentracja wojsk moskiewskich była bacznie obserwowana przez stronę polską. Ogółem siły królewskie na przedpolu Smoleńska były podzielone na kilka ugrupowań i w sumie znacznie ustępowały liczebnością oddziałom przeciwnika. 800 polskich żołnierzy pod dowództwem Marcina Kazanowskiego stacjonowało w Wiaźmie, 700 ludzi Ludwika Weihera pod dowództwem Samuela Dunikowskiego stało w Carowym Zajmiszczu, 1000 Kozaków Zaporowskich i kilkuset żołnierzy miał pod swoją komendą Gosiewski w Białej, a pod Lipicami stacjonowało około 3000 byłych tuszyńczyków pod dowództwem Zborowskiego. Siły te w każdej chwili mogły zostać wsparte przez Kozaków stojących pod Smoleńskiem.

W najbliższym otoczeniu Zygmunta III naradzano się co robić w zaistniałej sytuacji. Przezwyciężyła opcja honorowego wycofania się z wojny w zamian za Smoleńsk i ziemię siewierską, ale gdy posłowie wiozący propozycję zostali zawróceni bez wysłuchania, postanowiono kontynuować walkę. Wówczas przezwyciężyła forsowana od samego początku propozycja Żółkiewskiego wysłania silnego oddziału w kierunku Moskwy. Król chciał powierzyć dowództwo nad tym oddziałem Janowi Potockiemu, ale ten obawiał się udziału w ryzykownym przedsięwzięciu i rozpoczął spory z królem na temat liczby wojska oraz nagród dla żołnierzy i siebie. 1 czerwca zniecierpliwiony Zygmunt III powierzył dowództwo wyprawy Stanisławowi Żółkiewskiemu.

  • WSTECZ
  • DO GÓRY
  • DALEJ
Copyright © 2007−2017 by historycznebitwy.info | All rights reserved. | Design by Misiek